Letni, urlopowy nastrój - tak można scharakteryzować wczorajszą sesję na rynku obligacji. Na taką sytuację złożyły się dwa czynniki. Po pierwsze, nie ma żadnych nowych informacji. Dobre wykonanie budżetu w lipcu, jak i informacje o lipcowej podaży pieniądza opublikowane w środę, nie wpłynęły na notowania obligacji. Rynek już uwzględnił w cenach obniżkę stóp procentowych o 50 pkt. bazowych, więc dane potwierdzające te oczekiwania nie wpływają na ceny. Dodatkowo minister finansów, jak i całe ministerstwo, na razie nie dostarczają nowych danych, dotyczących polityki fiskalnej i budżetu na 2003 rok.

Po drugie, niskiej aktywności sprzyjał również fakt, że klienci z sektora finansowego są w większości na urlopach lub znacząco zmniejszyli swoją aktywność w ostatnim okresie. Krajowi dealerzy zamykali pozycje w środę przed wydłużonym weekendem, podobnie postępowali aktywniejsi inwestorzy zagraniczni. W efekcie w piątek rentowność na rynku właściwie się nie zmieniała.

Większych emocji można się spodziewać dopiero po weekendzie. W poniedziałek zostaną opublikowane dane dotyczące inflacji. Oczekujemy inflacji na poziomie 1,4% r/r. Sądzę, że wartość ta jest już zdyskontowana i tylko znacząco lepsza inflacja, np. 1,2%, pozwoliłaby rynkowi na ruch w górę. We wtorek poznamy dane dotyczące produkcji przemysłowej. Dodatkowo, we wtorek, w dniu posiedzenia rządu, mogą wrócić plotki o dymisji jednego z ministrów.