Prezes Jean-Rene Fourtou w liście do akcjonariuszy i pracowników zapewnił, że VU nie pozbędzie się amerykańskich przedsiębiorstw branży muzycznej i rozrywkowej, w grę nie wchodzi też sprzedaż udziałów w Cegetel, operatorze telefonii komórkowej.
Gdyby zdecydował się sprzedać udziały w firmie internetowej Vizzavi, ma już kupca. Jest nim Vodafone, partner Vivendi w tym przedsięwzięciu.
Rozpadający się gigant, zbudowany przez poprzedniego szefa Jeana-Marie Messiera kosztem 77 mld USD, musi zmienić strategię. Zdaniem Fourtou, rozważane są wszystkie opcje. Kierownictwo firmy zastanawia się nad celowością jej przebranżowienia. Według niektórych analityków, możliwy jest zakup większościowych pakietów w Cegetel lub w spółce wodociągowej Vivendi Environnement.
Obecnie najpilniejszym problemem jest zorganizowanie 3 mld euro. Pożyczkę o tej wysokości, jeśli Vivendi chce uniknąć "pospiesznej wyprzedaży aktywów", trzeba załatwić do końca września. Wstępne porozumienie z bankami zostało zawarte 13 sierpnia. W grupie instytucji finansowych współpracujących z Vivendi Universal jest Credit Suisse Group, spółka--matka banku inwestycyjnego Credit Suisse First Boston.
Fourtou zapewnia, że jest absolutnie pewien sukcesu, ale przeświadczenia tego nie podziela Deutsche Bank, jeden z kredytodawców Vivendi. Wczoraj w nocie do inwestorów analitycy DB napisali, że w okresie dwóch miesięcy francusko-amerykańska korporacja może zbankrutować.