26 lipca br. średnioterminowy trend spadkowy osiągnął długość 27%, co na GPW jest typowym, średnim zasięgiem dla tego typu spadków. Od tego czasu, a minęły już trzy tygodnie, ukształtowane wtedy dno nie zostało pogłębione, rynek wykonuje niemrawe ruchy w ramach wąskiego trendu horyzontalnego. To z pewnością pozytywne; z drugiej strony wielkość odbicia nie przekracza jak dotąd 7-8%, co charakterystyczne jest dla typowych korekt technicznych.

Wydaje mi się, że obserwując rynek, warto zwrócić uwagę na coraz lepszy jego obraz średnioterminowy. Mam tu na myśli nie tylko pozytywne zachowanie oscylatora MACD, ale również szerokości rynku. Przejawia się to nie tylko w zachowaniu dynamicznie rosnącego wskaźnika McClellan Summation, ale również w widocznym gołym okiem przebudzeniu kilku spółek średniej wielkości - Dębica, Polifarb, Stomil czy Żywiec są tutaj dobrymi przykładami. Siła tych akcji nie wzięła się znikąd i ma uzasadnienie fundamentalne. Grupa spółek, które kończą lub już skończyły restrukturyzację, jest zresztą większa i już niedługo powinno się to przełożyć na cały rynek.

Patrząc krótkoterminowo, niepokoić musi kolejne nieudane testowanie poziomu 1100 punktów, już drugą sesję z rzędu. Ewentualne pokonanie tego poziomu otworzy drogę w kierunku 1150-1170 punktów, co z kolei wyczerpałoby chwilowo potencjał wzrostowy, jako że wciąż oczekuję cyklicznego dołka koniunktury w drugiej połowie września.

Podsumowując: w krótkim terminie istnieje ryzyko związane z balansowaniem na krawędzi oporu. Niezależnie od tego ewentualny potencjał spadkowy jest ograniczony do kilku procent, a rekompensuje go z nawiązką perspektywa wzrostu w IV kwartale.