Według wstępnych ocen, łączne koszty usuwania zniszczeń mogą osiągnąć w Niemczech 15 mld euro. Najbardziej ucierpiały Bawaria oraz wschodnia część kraju, w szczególności Saksonia. Powódź dotknęła przeszło 4 mln osób, przy czym setki tysięcy musiało opuścić domy. Działalność zawiesiło kilkadziesiąt tysięcy firm.

Uszkodzonych zostało około 500 km linii kolejowych, a połączenia między Dreznem, Lipskiem i Berlinem mogą być nieczynne przez kilka miesięcy. Do tego dochodzi kilkaset kilometrów zniszczonych dróg oraz dziesiątki mostów. Straty rolnictwa tylko w Saksonii szacuje się na 200 mln euro.

Zniszczenia spowodowane przez powódź w Czechach ocenia się na ponad 90 mld koron (2,85 mld euro). Podobnie jak w Niemczech, konieczna jest naprawa torów kolejowych, dróg i mostów. Zalana została trzecia część praskiego metra, które zapewne do Bożego Narodzenia nie wznowi pełnej działalności. Ponadto stolica straci co najmniej 250 mln euro w związku z nieobecnością turystów.

Przez miesiąc nie będzie działać w Czechach kilka dużych fabryk chemicznych. Pod wodą znalazło się prawie 20% ziemi uprawnej, a towarzystwa ubezpieczeniowe spodziewają się, że łączne odszkodowania wyniosą minimum 10 mld koron.