O tym, jakie resztówki trafią do Banku Gospodarstwa Krajowego, będzie decydował minister skarbu. To właśnie wokół zarządzanego przez BGK Krajowego Funduszu Poręczeń Kredytowych ma powstać sieć lokalnych i regionalnych funduszy. Zanim udziały zostaną przekazane, powinny powstać standardy działalności funduszy. Pierwsza transza resztówek ma trafić do BGK jeszcze w tym roku. Ich wartość oceniana jest na 20 mln zł. Zdaniem Ryszarda Pazury, prezesa banku, dobrze by było, gdyby na dokapitalizowanie zostały przeznaczone walory firm notowanych na giełdzie. Jednak minister Piechota wątpi, czy bank pozyska akcje "spółek z pierwszej półki". Wartość księgowa wszystkich udziałów, które mogą trafić do systemu, to według wyliczeń resortu skarbu ok. 1 mld zł. Mimo to wpływy ze sprzedaży mają być znacznie mniejsze: ok. 200 mln zł w ciągu 10 lat.

Cały system ma być budowany przede wszystkim w oparciu o środki publiczne. W 2006 r. kapitały 232 funduszy (jak to zaplanował rząd) mają wynosić 1,5-2 mld zł. Autorzy programu nie liczą na duże poparcie instytucji komercyjnych w pozyskiwaniu pieniędzy. W programie zapisano, że banki komercyjne mogłyby się zaangażować w część poręczeniową, a polegałoby to na kapitałowych inwestycjach ich poszczególnych oddziałów w lokalne fundusze. Z drugiej jednak strony, program nie przewiduje zbyt wielu zachęt dla banków. Najważniejszą ma być preferencyjne traktowanie przez fundusz kredytów udzielanych przez bank-akcjonariusza.

- Dobrze będzie, jeśli w systemie będą uczestniczyły lokalne placówki banków czy firm ubezpieczeniowych - mówi prezes Ryszard Pazura. Banki są na razie wstrzemięźliwe w ocenach. - Za mało wiemy, żeby już dziś deklarować zainteresowanie inwestycjami w fundusze. Przy większym katalogu zachęt z pewnością program rządowy byłby dużo bardziej atrakcyjny - uważa Piotr Gajdziński, rzecznik prasowy BZ WBK.

Głównym rozgrywającym w systemie mają być samorządy. To od ich inicjatywy zależy powstawanie funduszy działających na rynkach lokalnych. - Aktywność organizacji przedsiębiorców, zaangażowanie ich prywatnego kapitału - to wszystko będzie mile widziane, ale nie będzie warunkiem koniecznym - uważa minister Piechota. Samorządy będą inwestować w fundusze własne środki (ok. 80 mln zł w początkowej fazie), ale docelowo wsparcie ze strony rządu ma być dwukrotnie większe niż zaangażowanie lokalnych pieniędzy. Rząd liczy na znaczne wpływy z programów pomocowych Unii Europejskiej. Pierwsza duża transza (220 mln zł) ma zasilić system w 2004 r. Jak działa poręczenie

Firma X chce wziąć kredyt o wartości 1 mln zł na bieżącą działalność. Bank nie chce jej go udzielić, bo uważa, że zabezpieczenia są niewystarczające, poza tym firma działa niecałe 2 lata. Dla niektórych banków to zbyt krótko, by dokonać np. analizy spłacania przez przedsiębiorstwo swoich zobowiązań. Spółka X musi więc pozyskać dodatkowe gwarancje i taką rolę może odgrywać poręczenie specjalnego funduszu. Obecnie w Polsce jest 26 lokalnych funduszy poręczeniowych i jeden ogólnopolski. Ten największy to Krajowy Fundusz Poręczeń Kredytowych. Rzadko kiedy fundusz poręczeniowy decyduje się na gwarantowanie całego kredytu. Najczęściej poręczenie obejmuje 60-70% kwoty, choć ostateczna wartość zależy od oceny ryzyka przedsięwzięcia. Nasz przedsiębiorca może się więc ubiegać o gwarancję o wartości 700 tys. zł. Ale nie za darmo. Po pierwsze, będzie musiał zapłacić prowizję. W KFPK kosztowałoby go to od 7 do 14 tys. zł. Wielkość prowizji uzależniona jest od czasu trwania poręczenia. Po drugie, musi liczyć się z koniecznością wystawienia weksla in blanco. Jeśli firma X to wyjątkowo ryzykowny biznes, fundusz może chcieć innych zabezpieczeń. Dokumenty, które firma musi przedstawić, są najczęściej takie same, jak te, które wcześniej trafiają do kredytującego ją banku. Jeśli wszystko jest w porządku, to poręczenie można dostać po kilku tygodniach. Chyba że spółce X bardzo się spieszy. Część funduszy - w tym KFPK - stosuje tzw. formułę uproszczoną. Wiąże się to z większym ryzykiem funduszu, w związku z czym maksymalna wartość tak udzielanych poręczeń jest o wiele mniejsza niż w trybie zwykłym. W KFPK dla firm ze stażem krótszym niż 2 lata jest to równowartość 50 tys. euro.