Pracownik jednego z największych w Polsce bankowych biur maklerskich przyznaje, że wszystko opiera się na doświadczeniu. - Uczulamy na to naszych pracowników. Efekt to pojedyncze zgłoszenia do GIIF. Niestety, my nie mamy narzędzi, by śledzić, co się z nimi dalej dziej. Podejrzewam, że w inspektoracie również nie są w stanie dokładnie przeanalizować podejrzanych transakcji - mówi anonimowy pracownik nadzoru. Zdaniem brokerów, ustawa jest tak skonstruowania, że w niektórych przypadkach tylko utrudnia rozpoznanie sprawy.Te same pieniądze należące do jednej osoby są rejestrowane przez różne instytucje finansowe, nawet w sytuacji, gdy są one przekazywane w formie bezgotówkowej. Sprzeciw brokerów budzi zwłaszcza konieczność rejestrowania wszystkich transakcji dokonywanych w ramach środków zarejestrowanych zgodnie z ustawą.
Oznacza to, że w sytuacji, gdy ktoś wpłaci np. 50 tys. zł do biura maklerskiego, to ono ma obowiązek zarejestrowania takiej transakcji. Natomiast jeżeli klient z tych środków zrealizuje jedną lub kilka transakcji kupna/sprzedaży - nawet w trakcje tej samej sesji - to biuro maklerskie także musi rejestrować wszystkie operacje. To niepotrzebnie powiela liczbę zgłoszeń. - Aby wiedzieć to samo, wystarczy, że GIIF będzie żądał jedynie odnotowania momentu wejścia i wyjścia środków - oceniają przedstawiciele biur maklerskich.
Być może jednak ta prowizoryczna sytuacja wkrótce się zmieni. Na początku bieżącego roku kolejny projekt nowelizacji ustawy trafił do Sejmu. Co się z nim dzieje? - Nie wiem, na jakim jest teraz etapie prac legislacyjnych. Ponieważ projekt ustawy był przedmiotem opinii instytucji finansowych, to mogę stwierdzić, że proponowana nowelizacja ma charakter bardzo szeroki. Mimo to nie rozwiązuje ona jednak wszystkich problemów inerpretacyjnych, jakie mogą wynikać w praktyce stosowania ustawy przez biura maklerskie - odpowiada Anna Stężycka.
Brudne pieniądze do kontroli
Ustawa o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego pieniędzy pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł weszła w życie 22 czerwca 2001 roku. Nakłada ona na wiele instytucji i podmiotów gospodarczych (banki, biura maklerskie, firmy ubezpieczeniowe, kantory itp.) obowiązek niezwłocznego zawiadamiania Głównego Inspektora Informacji Finansowej "o zleconych do przeprowadzenia transakcjach, co do których zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mają one związek z popełnieniem przestępstwa". Zainteresowani muszą informować o wszystkich transakcjach o wartości 10 tys. euro (lub serii transakcji opiewających na tę wartość), a także niższej wartości, jeśli wyglądają one podejrzanie. Tuż po wejściu w życie ustawy Ireneusz Wilk, ówczesny szef GIIF, przyznawał, że wymagane jest doprecyzowanie zapisów i wyjaśnienie kwestii spornych. W Ministerstwie Finansów powstał nawet specjalny zespół do analizy zapisów ustawy, aby dostosować je do rzeczywistości.