W przeciwieństwie do rynku walutowego przez ostatnie kilka dni ceny obligacji praktycznie się nie zmieniają. Rynek w dalszym ciągu oczekuje na obniżkę stóp w środę, ale entuzjazm inwestorów został ochłodzony poprzez bardzo dobre dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w lipcu. Czy mogą one zapowiadać nadejście długo oczekiwanego ożywienia? Być może, ale po nauczce z pierwszego kwartału inwestorzy będą czekali na wyraźne potwierdzenie nowego trendu w gospodarce. Biorąc pod uwagę wysokość realnych stóp procentowych (obecnie około 6%), raczej trudno być optymistą.

Na koniec dnia obligacje 2-letnie OK0804 były kwotowane na poziomie 7,57%, obligacje 5-letnie PS0507 - 7,60%, a obligacje 9-letnie DS1110 - 7,32%.

Od kilku dni na giełdzie najbardziej aktywną obligacją jest sprzedawana właśnie przez Ministerstwo Finansów SP0607. Cena giełdowa (w piątek 100,69 zł) jest wyższa niż cena na rynku pierwotnym (100,50 zł), co przy założeniu, że oferta ministerstwa jest ciągle aktualna, pozwala na dokonanie arbitrażu.

Wydarzeniem kolejnego tygodnia będzie spotkanie RPP. Niestety, z tego powodu do momentu ogłoszenia decyzji (w środę) ceny obligacji w dalszym ciągu będą się poruszały w wąskim przedziale. Szczególnie że w poniedziałek inwestorzy z Londynu mają wolne. Później jest szansa na wybicie z obecnego obszaru konsolidacji. Moim zdaniem, w przypadku obniżki o 50 pb. będzie to raczej spadek rentowności o 10-15 pb. na odcinku do 5 lat i 5-10 pb. w sektorze 10--letnim.