Ten trend umacnia optymizm inwestorów liczących na kontynuację wzrostów. Cieszą się też zarządzający funduszami. - Jestem podbudowany - przyznaje Fred Plautz z Thrivent Financial for Lutherans, którego siedziba znajduje się w Appleton (stan Wisconsin). Fundusz ten ma w portfelu akcje o wartości 15 mld USD. Dla Plautza szczególne znaczenie mają zakupy menedżerów Disneya i Harleya Davidsona, zachęcające go do trzymania tych akcji. W ubiegłym tygodniu Michael Eisner, dyrektor wykonawczy Disneya, na kupno akcji swojej firmy wydał 10 mln USD.
David Coleman, właściciel pisma Vickers Weekly Insider Report zajmującego się transakcjami korporacyjnych insiderów, obliczył, że w okresie ośmiu tygodni, do 16 sierpnia, na giełdzie nowojorskiej (NYSE) i American Stock Exchange relacja sprzedanych akcji do kupowanych wynosiła 1,56:1, zaś w ostatnim tygodniu było już 1,01:1.
Miniony tydzień był piątym z kolei, w którym indeks Standard&Poor's 500 odnotował wzrost. Tak długiej sekwencji zwyżkowej wskaźnik ten nie doświadczył od 20 marca 1998 r.
Relacja 1:1 osiągnięta między sprzedażą a kupnem akcji jest tym bardziej znamienna, że zwykle przewagę ma sprzedaż. Wynika to z faktu, że menedżment korporacji otrzymuje akcje swoich spółek za darmo bądź wchodzi w ich posiadanie w rezultacie zrealizowania opcji i z natury rzeczy jest bardziej skłonny sprzedawać. W tej sytuacji, według Davida Colemana, jeśli na każdą kupowaną akcję przypada mniej niż dwie sprzedawane, mamy do czynienia z "byczym sygnałem".
Coleman uważa, że w okresie dwunastu miesięcy Dow Jones Industrial Average zyska 30%. Zachowania menedżerów na rynku kapitałowym analizuje on od 31 lat, a takie sygnały jak obecnie w przeszłości pojawiały się rzadko i za każdym razem indeks zyskiwał około 30%.