Po udanej sesji ze środy ubiegłego tygodnia nastąpił okres uspokojenia w segmencie spółek największej kapitalizacji. Od czwartku WIG20 niemal nie zmienił się. Po środowej białej świecy o dużym korpusie byki nie były dość silne, aby podciągnąć indeks jeszcze wyżej. Zamiast ataku podobnego do tego ze stycznia br. mamy zachowanie podobne do tego z maja. Wtedy po chwilowej przewadze popytu nastąpił ponownie okres trendu horyzontalnego. Na korzyść popytu przemawia formacja podwójnego dna z przełomu lipca i sierpnia. Minimalny zasięg po wybiciu się z tej formacji został prawie osiągnięty.

Trend w krótkim terminie zmienił się na wzrostowy. Najbliższym oporem na drodze ku dalszym zwyżkom jest luka bessy z 19 lipca (1135-1150 pkt.). Obroty nieco wzrosły, co rynek zawdzięcza głównie podwyższonej wymianie na akcjach spółek bankowych i petrochemicznego holdingu PKN ORLEN.

Gdyby przyjrzeć się motywom ataku popytu, trudno znaleźć takie, które przesądziłyby o trwałości zwyżki. Owszem, oscylatory od pewnego czasu sygnalizowały, że należy kupować akcje, ale takie wskazówki należy traktować jako krótkoterminowe. Raporty z wynikami finansowymi przeszły niemal bez echa. Słabość rezultatów nie zachęciła inwestorów do sprzedaży akcji, bowiem takich wyników się spodziewali. Zbliża się rocznica tragicznych wydarzeń zza oceanu, a to z pewnością nie będzie zachęcać inwestorów do nadmiernego angażowania się na rynku. Trudno zakładać, że rodzimi gracze zignorują ryzyko ponownego ataku terrorystów.

Najbardziej prawdopodobne jest to, że rynek będzie czekał przyczajony na rozwój sytuacji, a wycena akcji warszawskich blue chipów będzie zmieniać się w niewielkim stopniu. Zamiast kontynuacji wzrostów spodziewać się należy trendu bocznego. Dopiero w połowie września można oczekiwać wykrystalizowania się trwalszej tendencji. To w perspektywie krótkoterminowej. W co najmniej średnim terminie panują spadki i ostatnia zwyżka nie wprowadza tutaj znaczących korekt.