Przy braku inwestorów z Londynu polski rynek walutowy podążał za ruchami na EUR/USD i zleceniami klientowskimi. Po nerwowości z końca zeszłego tygodnia nie ma już śladu - złoty powrócił ponownie powyżej poziomu 4% w stosunku do starego parytetu. Na zakończenie dnia banki kwotowały dolara po 4,18 zł, a euro po 4,06 zł (4,22% po mocnej stronie parytetu).
Niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem tygodnia jest spotkanie RPP. Rynek jest już całkowicie przygotowany na obniżkę stóp o 50 pb, więc jest bardzo prawdopodobne, że reakcja na samą decyzję może być umiarkowana. Zakładając, że RPP nie zaskoczy inwestorów, dużo istotniejszym od samej obniżki może być komentarz po spotkaniu. Po kilku dobrych danych z zeszłego tygodnia będzie on raczej negatywny dla obligacji, co mogłoby się odbić rykoszetem również na kursie złotego. Na całe szczęście w piątek NBP opublikuje dane o deficycie obrotów bieżących, co powinno poprawić sentyment. Gdyby sprawdziła się prognoza Banku Handlowego (deficyt 200 mln USD, wobec rynkowych oczekiwań 316 mln USD), złoty mógłby mieć otwartą drogę nawet do 5% powyżej parytetu.
Powracający optymizm na globalnych rynkach akcji wzmacnia dolara względem euro. Jednakże również na tym rynku nieobecność inwestorów z Londynu wpłynęła na znaczny spadek obrotów. Kluczowym poziomem wsparcia dla europejskiej waluty pozostaje poziom 0,96 USD. Jego przekroczenie mogłoby oznaczać, że dynamiczny wzrost z ostatnich dni był jedynie korektą wcześniejszych spadków, a nie nowym trendem.