Według W. Rozłuckiego, zarówno zarząd giełdy, jak i inwestorzy oraz maklerzy mają w tej sprawie podzielone zdanie i w związku z tym potrzebna jest opinia Rady Giełdy.
- Decyzja o przesunięciu wszystkich papierów do notowań ciągłych nie jest łatwa. Trudno przewidzieć jej skutki. Doświadczenia innych giełd w tej dziedzinie są różne. Jeżeli opinia Rady Giełdy będzie pozytywna, możemy zaryzykować na pewien czas wprowadzenie wszystkich papierów do notowań ciągłych. Chciałbym, żeby była możliwość powrotu do obecnego stanu w sytuacji, gdyby negatywne skutki zmian zaczęły przeważać nad korzyściami - powiedział PAP prezes giełdy.
W kwietniu, kiedy na łamach PARKIETU sugerowaliśmy likwidację fixingów, przedstawiciele giełdy polemizowali z nami, czy taka propozycja ma sens. Leonard Furga z GPW postawił wówczas tezę, że po zmianie sytemu notowań obrót mało płynnymi akcjami w notowaniach ciągłych mógłby być jeszcze mniejszy niż dotychczas na fixingu, co w jeszcze większym stopniu zmniejszyłoby zainteresowanie inwestorów takimi walorami.
- Podobno na innych giełdach rzeczywiście tak bywało. Myślę jednak, że trzeba to po prostu przetestować w naszych warunkach i dopiero wówczas będzie wiadomo, czy nowe rozwiązania zdają egzamin. Generalnie dobrze byłoby, żeby wszystkie spółki znalazły się w notowaniach ciągłych. Jest to bardziej przejrzysty system, dający inwestorom szansę na rozpoczęcie lub zamknięcie inwestycji w każdym momencie. Z drugiej strony, przy mało płynnych walorach można spodziewać się, że "przenosiny" oznaczałyby większe i bardziej przypadkowe wahania kursów, czyli większe ryzyko - stwierdził Grzegorz Klepacki, naczelnik działu transakcji BDM PKO BP.
Obecnie w systemie jednolitym z dwoma fixingami w ciągu dnia notowanych jest 75 spółek. Wczoraj nie zawarto żadnej transakcji na walorach aż 39 firm z tej grupy.