Do końca marca zaangażowanie kredytowe banków zagranicznych w Brazylii szacowano na 66 mld USD, ale później, w obawie przed ogłoszeniem niewypłacalności przez rząd, zaczęły one ograniczać skalę swoich operacji w tym kraju.
Zaniepokojone władze Brazylii kilka dni temu wysłały do Nowego Jorku Arminio Fragę, szefa brazylijskiego banku centralnego. Zdołał on przekonać szesnaście banków (m.in. Citigroup, J.P. Morgan Chase i Deutsche Bank) do utrzymania obecnego poziomu zaangażowania. Fraga tę decyzję uznał za najsilniejszy pozytywny sygnał możliwy w takiej sytuacji. Nie spodziewał się aż takiego rezultatu nowojorskich rozmów.
Rząd Brazylii ma nadzieję, że w tej sytuacji uda mu się sprostać popytowi na dolary amerykańskie. Wyprzedaż miejscowego reala doprowadziła do jego 25-proc. deprecjacji od początku roku. Negatywnie też wpłynęła na możliwości regulowania zobowiązań dłużnych.
W ubiegłym tygodniu bank centralny Brazylii obiecał nowe kredyty eksportowe o wartości 2 mld USD. Tyle samo ma uruchomić państwowy bank, finansujący projekty rozwoju infrastruktury.
Mimo tych przedsięwzięć, sytuację finansową Brazylii określa się jako bardzo delikatną, a wielu inwestorów nastawionych jest do nich sceptycznie. Wciąż obawiają się oni ogłoszenia niewypłacalności przez rząd. Dlatego wieści z Nowego Jorku spowodowały tylko niewielki wzrost cen brazylijskich obligacji i kursu reala.