Reklama

Nieznośna lekkość dryfu

Publikacja: 30.08.2002 09:12

Na serio. Zawsze chciałem napisać felieton, komentarz czy jakąś inną pisaninę, którą mógłbym zatytułować tą wspaniałą frazą Kundery: "Nieznośna lekkość bytu". Na razie jednak ograniczę się do niewinnej trawestacji. Ale mniejsza o to. W każdym razie dzisiaj będzie o dryfie. Któremu - chcąc czy nie chcąc - wszyscy się poddajemy. I który pcha nas na manowce, w maliny lub, jak chcą niektórzy, wyprowadza w pole.

Dobra, koniec gierek. Nie macie Państwo wrażenia, że w naszym pięknym kraju dzieje się o wiele mniej niż dziać się może? Niż dziać się powinno?! Ja, zwłaszcza po kilkudniowym quasi-urlopowym rajdzie po Polsce, odnoszę po raz kolejny wrażenie, że się zatrzymaliśmy. Jako kraj. Co z tego, że nad sklepikami w najmniejszych dziurach wiszą czasem bardzo kolorowe reklamy, a w środku można kupić delikatesy, którymi kiedyś pysznił się peerelowski Pewex? Ja jakoś dziwnie nie patrzę na te reklamy, ale zwracam uwagę na to samo, co mogło doprowadzać do szaleństwa w ponoć zupełnie innych czasach. Na te same czerwone i opuchnięte (pewnie nie od słońca) "twarze". Na tych samych kolesi, którzy slogany o "pie... komunie" zastąpili hasełkami o "Żydach" i "złodziejach". Oczywiście, już kapitalistycznych. Choć dla nich to i tak wciąż "komuna". Wiem, wiem. Bieda, beznadzieja, brak wykształcenia, brak perspektyw. Ja o tym wszystkim wiem, i to lepiej niż się niektórym wydaje. Szczerze mówiąc, pewnie zgodziłbym się z tezą, że nic, tylko chlać. Gdyby nie to, że - niezależnie od otoczenia - jest w Polsce spora część tzw. społeczeństwa, która po prostu chce opowiadać głupoty i chlać przed swoim obleśnym sklepikiem w zakichanym grajdole. Gdzieś na pograniczu kongresówki i Prus. A może i w Reichu, jak chcą niektórzy.

I co to ma do giełdy? Ano ma, kochani moi. I ma aż niesłychanie. Bo mowa o konsumentach, ich nastrojach, przyzwyczajeniach. O nawykach inwestycyjnych zamilczę, bo trudno ich oczekiwać w sytuacji, gdy ludzie żadnych pieniędzy nie posiadają (a tak się sprawy mają we wsiach i miasteczkach mijanych w drodze z Warsaw City na północny zachód czy wschód, obojętne...). A najgorsze jest to, że ci ludzie nie będą pieniędzy mieli, jeśli nadal wymyślaniem metod na ich zbawienie będą się trudnili szarlatani.

Nie ma co się zwodzić. To był, jest i jeszcze długo będzie biedny kraj. Ale skala ograniczania owej biedy zależy nie od biadolenia, utyskiwania nad losem (faktycznie) biednych ludzi, ale od mądrych decyzji. Które - niestety - samym zainteresowanym wydawać się będą z początku zamachem na ich i tak podły los. Mowa o obniżaniu podatków, redukcji kosztów pracy, liberalizacji prawa o zatrudnieniu, trzymaniu w ryzach niskiej inflacji i dbałości o budżet, czyli systematycznym redukowaniu długu publicznego. To wszystko zaś oznacza konieczność ograniczenia wyrzucania w błoto budżetowych pieniędzy. Po to, by umożliwić powstanie nowych miejsc pracy i pozyskiwanie kapitału przez prywatne firmy. Bez małych i średnich przedsiębiorstw, bez całej ich masy, owe mijane w czasie nocnej jazdy wsie i miasteczka nie mają żadnej szansy na wyrwanie się z totalnego marazmu. A muszą przecież taką szansę dostać, u diabła!

Nieznośna lekkość dryfu. Nieznośna, choć znosi. Nas wszystkich. Na pobocze, które jeszcze możemy ominąć. Tylko trzeba zacząć mocno wiosłować. Wbrew chórowi pasażerów i części załogi, którym ów dryf wydaje się życiem. Albo metodą na życie. n

Reklama
Reklama

PS

Wybaczcie Państwo, barokowe wycieczki stylistyczne. Ale po raz kolejny czytam "Garpa". A to porażające przeżycie po nieustannej lekturze pisaniny finansowej... Można ulec zauroczeniu. Aha - i jeszcze jedno. Mam nadzieję, że przynajmniej niektórych z Państwa mocno wkurzyłem. Od tego macie Kwietnia.;-)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama