Reklama

Maklerom i doradcom ciężko znaleźć pracę

Sytuacja na rynku pracy maklerów i doradców inwestycyjnych jest bardzo trudna. Zdaniem większości przedstawicieli tych zawodów, w najbliższym czasie będzie jeszcze gorzej, choć zdarzają się też i optymiści, którzy uważają, że najgorsze mamy już za sobą.

Publikacja: 31.08.2002 09:11

Od kilku lat liczba miejsc pracy dla maklerów systematycznie spada. Przyczynami tego zjawiska są przede wszystkim fuzje banków i domów maklerskich, zamykanie niektórych biur, a także restrukturyzacja, związana z dekoniunkturą na rynku.

Proces ten ma już za sobą m.in. Dom Maklerski BZ WBK. Gdy w maju 2001 r. łączyły się domy maklerskie wrocławskiego Banku Zachodniego i poznańskiego WBK, pracowało w nich łącznie 410 osób. - Wkrótce potem redukcja objęła ponad 36% załogi - mówi Mariusz Sadłocha, prezes zarządu DM BZ WBK. To jednak jeszcze nie wszystko. W kwietniu br. DM BZ WBK przejął DM Profit 4U. - Zwolniliśmy wtedy kolejne 5 osób. Ponadto dokonano kilku innych zwolnień, jak np. ostatnio, kiedy zamknęliśmy POK w Ząbkowicach Śląskich - dodaje. W rezultacie firma zatrudnia obecnie 240 pracowników. - Oznacza to, że średnio w POK-u pracuje 2,8 osoby. To najniższy poziom w ostatnich latach - przyznaje M. Sadłocha. Jego zdaniem, biuro w najbliższym czasie raczej nie będzie zatrudniać nowych ludzi. Na powstanie kolejnych POK-ów nie ma bowiem szans.

W trakcie restrukturyzacji znajduje się największy krajowy broker - CDM Pekao SA. Błażej Borzym, p.o. prezesa zarządu, mówi, że tylko w br. zatrudnienie spadło o 80 osób. - To kilkanaście procent personelu - mówi. Jeśli teraz dojdzie do jakichś ruchów kadrowych, będą to raczej przesunięcia wewnątrz grupy. - Za rok stracimy obsługę emisji obligacji skarbowych. Może to spowodować konieczność cięć. Sądzę jednak, że nasi sprzedawcy trafią wówczas do banku Pekao SA. Drastycznych redukcji na pewno nie będzie - dodaje B. Bożym.

Większe ruchy kadrowe czekają Biuro Maklerskie BGŻ. Jak przyznaje Bogdan Surosz, zastępca dyrektora tego biura, firma znajduje się właśnie w trakcie zmian. - Wypowiedzenia wręczaliśmy w lipcu i w sierpniu. W samej centrali zatrudnienie spadło o 20% - tłumaczy. Do tego dochodzą jeszcze cięcia w POK-ach w terenie, gdzie zlikwidowano 16 stanowisk pracy. W efekcie od początku 2001 r. zatrudnienie w całej sieci zmniejszyło się ze 190 do 117 osób. - Nadal przymierzamy się do likwidacji kilku POK-ów. Przy takiej koniunkturze jak obecna, o zatrudnianiu nowych pracowników nie ma mowy - dodaje B. Surosz.

Z kolei do końca 2003 r. ma zakończyć się proces restrukturyzacji zatrudnienia w bankach BPH i PBK, związany z fuzją tych instytucji. Pracę ma stracić ponad 2 tys. osób, wśród których będą też maklerzy, pracujący w biurach obu banków.

Reklama
Reklama

Na zmniejszenie zatrudnienia w biurach maklerskich, oprócz fuzji i dekoniunktury, duży wpływ miała także rewolucja internetowa. Dziś zdecydowana większość brokerów umożliwia zawieranie transakcji poprzez sieć. - A przecież do tego trzeba dużo mniej pracowników niż w przypadku obsługi w tradycyjnym POK-u - przyznaje Jacek Koczwara z Fortis Securities Polska.

Znacznie lepszą sytuację na rynku pracy mają doradcy inwestycyjni. - O ile maklerów mamy o wiele więcej, niż jest w stanie wchłonąć rynek, to miejsc pracy dla doradców jeszcze nie brakuje - mówi Stefan Knopik z BM BPH PBK. Ponadto doradcy mogą szukać zatrudnienia w innych instytucjach, jak choćby fundusze emerytalne, fundusze inwestycyjne, firmy zarządzające aktywami, a ostatnio także fundusze venture capital. - Instytucje te uaktywniły się ostatnio i poszukują ludzi na stanowiska prezesów przejmowanych przez siebie spółek. Chętnie widzą w tej roli osoby z doświadczeniem doradcy inwestycyjnego - twierdzi Monika Buchajska z firmy rekrutacyjnej HRK.

Niestety, w opinii przedstawicieli instytucji kapitałowych, w najbliższym czasie sytuacja może się pogorszyć. - Stanie się tak w wyniku dalszej konsolidacji, szczególnie w przypadku funduszy emerytalnych - uważa Sebastian Buczek, wiceprezes ING Investment Management. Optymiści uważają jednak, że choć poprawa szybko nie nadejdzie, możemy na nią liczyć w momencie, gdy Polska wejdzie do Unii Europejskiej. Wówczas na naszym rynku pojawią się nowi, wielcy gracze i stworzą oni nowe miejsca pracy.W dobrym świetle przyszłość widzi także Krzysztof Grabowski, przewodniczący Związku Maklerów i Doradców. - Widać już pewne symptomy ożywienia gospodarczego. Prędzej czy później zareaguje na to giełda, może jeszcze nie teraz, ale jesienią już na pewno. Powinno być więc lepiej - mówi K. Grabowski.

Zatrudnienie wyraźnie spada

Wykres prezentujący liczbę zatrudnionych w domach i biurach maklerskich (bez biur typu asset management) powstał na podstawie szacunków wykorzystujących dane Izby Domów Maklerskich. Co roku, tuż przed jesiennymi targami "Twoje Pieniądze", ta samorządowa organizacja zbiera informacje od swoich członków. Niestety, niektórzy brokerzy podają informacje na temat zatrudnienia w jednym roku, a w innym już nie. W tych przypadkach zsumowaliśmy dane na podstawie dostępnych informacji. Osiągnięte wyniki należy zatem traktować jako orientacyjne. Niemniej jednak wyraźnie pokazują one ogólną tendencję redukcji etatów. Jako że ostatnia liczba (4020 osób) odnosi się do zatrudnionych we wrześniu 2001 r., to - sądząc po najnowszych informacjach z biur i domów maklerskich - zapewne obecnie jest to już znacznie poniżej 4 tys. Zapewne w przedziale 3,6-3,8 tys. osób.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama