Wczorajsza sesja powinna jak najszybciej pójść w zapomnienie, a wszystkim inwestorom należy życzyć, aby takich nudnych sesji było jak najmniej. Niestety, z tego typu marazmem mamy ostatnio coraz częściej do czynienia. Wolumen na wszystkich seriach kontraktów na WIG20 wyniósł tylko 4411 sztuk i należał do najniższych w tym roku. Za taki stan rzeczy należy "winić" rynki amerykańskie, które wczoraj świętowały. Jedyny pozytyw to niewielka zmiana wartości kontraktów w stosunku do sesji piątkowej przy niezbyt korzystnym zachowaniu giełd europejskich. Brak większych spadków należy także zawdzięczać pozytywnemu zachowaniu największych spółek (PKN i Pekao).

Z technicznego punktu widzenia żadnych rewolucji wczoraj nie przeżyliśmy. Wykres kursu nadal przebywa w korekcie letniej fali spadkowej. Na razie skuteczną barierą popytową pozostaje poziom wyznaczony przez średnią kroczącą, liczoną z 15 sesji (wysokość około 1110 pkt.). Nieco niżej, na wysokości około 1105 pkt., można zlokalizować krótkoterminową linię trendu wzrostowego. Poziom ten pokrywa się mniej więcej z połową wysokości długiej białej świecy z 21 sierpnia i jego ewentualne przełamanie miałoby bardzo negatywne konsekwencje.

Wskaźniki techniczne nie zmieniły w znaczący sposób wartości. Uwagę zwraca MACD, który wprawdzie przedostał się do strefy liczb dodatnich, jednakże siła wzrostu oscylatora wyraźnie zmalała. Jeżeli wzrosty kursu nie będą kontynuowane, wówczas może się okazać, ze MACD jedynie naruszył poziom równowagi.

W mijającym tygodniu kurs kontraktów przetestował wysokość 1180 pkt., gdzie znajduje się 38-proc. zniesienie letniej fali spadkowej. Wydaje się, że jeśli wkrótce nie pojawi się silniejszy popyt, to obserwowana korekta szybko się zakończy.