Reklama

Zainteresowanie jest duże

Rowery do wynajęcia mogą stać się na niemieckich ulicach równie powszechne jak stojaki na gazety czy skrzynki pocztowe. Nowy system wynajmowania rowerów wprowadzają właśnie niemieckie koleje Deutsche Bahn.

Publikacja: 03.09.2002 09:36

Ma on służyć raczej krótkim przejazdom w jedną stronę niż całodziennym wycieczkom, zaś pomysłodawcy mają nadzieję, że wyeliminowali słabości, przez które podobne systemy nie sprawdziły się w wielu miastach europejskich.

- To całkiem nowa koncepcja - mówi Andreas Knie z Deutsche Bahn, szef projektu. Spieszysz się? Nie masz pieniędzy na taksówkę? Nie lubisz biegać? Deutsche Bahn uważa, że Call a Bike jest rozwiązaniem.

Chętni muszą się najpierw zarejestrować, za co zapłacą 15 euro. Później wystarczy zadzwonić i można wypożyczyć jeden z wielu zaparkowanych przed dworcami rowerów. To z kolei kosztuje trzy do pięciu centów za minutę. Na końcu podróży znowu się dzwoni, aby powiedzieć, gdzie został rower. Bicykle są dostępne przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Deutsche Bahn ma już 2000 rowerów w Berlinie i 1000 w Monachium, gdzie w październiku rozpoczął się program próbny. W przyszłym roku rowery mogą się pojawić w Hamburgu, Kolonii i w innych miastach.

W Monachium zarejestrowało się 10 000 osób, zaś w słoneczne dni i weekendy z systemu korzysta przeciętnie około 600 osób dziennie, wypożyczając przeważnie rowery na 30-60 minut. W Berlinie, gdzie Call a Bike rozpoczął działanie pod koniec lipca, zarejestrowanych jest 2100 osób. Pojazdy z Call a Bike ważą aż 25 kg, czyli co najmniej dwa razy tyle, co normalne. Mają także specjalnie zaprojektowane części, które nie pasują do zwykłych rowerów. Wszystko to ma powstrzymać złodziei.

Wandalizm i kradzieże spowodowały załamanie się poprzednich takich systemów, które zostały zapoczątkowane amsterdamską akcją "White Bike" z 1966 roku. Antyestablishmentowe grupy malowały wówczas rowery na biało i zostawiały je na ulicach, tak aby każdy mógł je za darmo pożyczyć. Jednak wiele zostało "pożyczonych" na stałe i przemalowanych, zaś resztę usuwała policja, gdyż bezpańskie rowery zaśmiecały ulice. Władze miejskie Amsterdamu próbowały uruchomić nowy system w 2000 r., ale wandale wyrywali rowery ze stojaków. - Traciliśmy siedem-osiem rowerów tygodniowo - mówi szef amsterdamskiego projektu. Swoje systemy wypożyczania rowerów mają też Kopenhaga, Wiedeń i Helsinki, a wkrótce wprowadzi go też Oslo.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama