Ma on służyć raczej krótkim przejazdom w jedną stronę niż całodziennym wycieczkom, zaś pomysłodawcy mają nadzieję, że wyeliminowali słabości, przez które podobne systemy nie sprawdziły się w wielu miastach europejskich.
- To całkiem nowa koncepcja - mówi Andreas Knie z Deutsche Bahn, szef projektu. Spieszysz się? Nie masz pieniędzy na taksówkę? Nie lubisz biegać? Deutsche Bahn uważa, że Call a Bike jest rozwiązaniem.
Chętni muszą się najpierw zarejestrować, za co zapłacą 15 euro. Później wystarczy zadzwonić i można wypożyczyć jeden z wielu zaparkowanych przed dworcami rowerów. To z kolei kosztuje trzy do pięciu centów za minutę. Na końcu podróży znowu się dzwoni, aby powiedzieć, gdzie został rower. Bicykle są dostępne przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Deutsche Bahn ma już 2000 rowerów w Berlinie i 1000 w Monachium, gdzie w październiku rozpoczął się program próbny. W przyszłym roku rowery mogą się pojawić w Hamburgu, Kolonii i w innych miastach.
W Monachium zarejestrowało się 10 000 osób, zaś w słoneczne dni i weekendy z systemu korzysta przeciętnie około 600 osób dziennie, wypożyczając przeważnie rowery na 30-60 minut. W Berlinie, gdzie Call a Bike rozpoczął działanie pod koniec lipca, zarejestrowanych jest 2100 osób. Pojazdy z Call a Bike ważą aż 25 kg, czyli co najmniej dwa razy tyle, co normalne. Mają także specjalnie zaprojektowane części, które nie pasują do zwykłych rowerów. Wszystko to ma powstrzymać złodziei.
Wandalizm i kradzieże spowodowały załamanie się poprzednich takich systemów, które zostały zapoczątkowane amsterdamską akcją "White Bike" z 1966 roku. Antyestablishmentowe grupy malowały wówczas rowery na biało i zostawiały je na ulicach, tak aby każdy mógł je za darmo pożyczyć. Jednak wiele zostało "pożyczonych" na stałe i przemalowanych, zaś resztę usuwała policja, gdyż bezpańskie rowery zaśmiecały ulice. Władze miejskie Amsterdamu próbowały uruchomić nowy system w 2000 r., ale wandale wyrywali rowery ze stojaków. - Traciliśmy siedem-osiem rowerów tygodniowo - mówi szef amsterdamskiego projektu. Swoje systemy wypożyczania rowerów mają też Kopenhaga, Wiedeń i Helsinki, a wkrótce wprowadzi go też Oslo.