Wtorkowa sesja przyniosła rozbicie kluczowego wsparcia na poziomie 1098,4 pkt. Tym samym mamy ostateczny dowód na to, że wzrostowa korekta z poziomu 1026,7 do 1070,5 pkt. uległa zakończeniu. Do końca października indeks powinien pogłębić dno z jesieni ub.r. na poziomie 978 pkt.
Od szczytu na poziomie 1170,5 pkt. ukształtowała się na razie trójfalowa struktura (fala "1" - 1106,3 pkt.; fala "3" - 1066,4 pkt.). Siła trendu spadkowego i charakter sierpniowych wzrostów wskazują, że powinniśmy zobaczyć spadkową "piątkę". W trakcie wczorajszej sesji rozpoczęła się korekta (fala "4"). Jej zasięg szacuję na rejon 1078-1085 pkt. Po jej zakończeniu oczekuję jeszcze jednej fali. Być może wsparcie na poziomie 1044 pkt. lub ostatnie dno (1027 pkt.) wytrzyma i tam rozpocznie się wzrostowa korekta pierwszej spadkowej piątki. Jej maksymalny zasięg to 1098-1100 pkt.
Potem czekają nas jeszcze dwie duże "piątki" w dół i w efekcie w październiku możemy zakończyć spadki ze styczniowego szczytu na poziomie 1486 pkt. Strategia będzie dosyć prosta: kupno akcji najbardziej płynnych spółek w oczekiwaniu na silną wzrostową korektę (jeszcze nie hossę).
Potem okaże się, że dynamiczne odbicie będzie tylko lokalną korektą w ramach trendu spadkowego, zapoczątkowanego pod koniec stycznia br. Do jesieni 2003 r. rynek będzie spadał i dopiero w okolicy dna z marca 1995 roku (poziom 580 pkt.) będziemy mieli szansę na wejście w długoterminowy trend wzrostowy, który utrzyma się być może nawet przez 2-3 lata.
Taki rozwój sytuacji podparty jest mocno scenariuszem dla rynków amerykańskich, gdzie pierwsza silna fala impulsu z historycznych szczytów może zakończyć się na jesieni 2003 r. Potem powinniśmy mieć odreagowanie. Niektórzy zapewne zaklasyfikują to jako hossę, jednak będzie to, niestety, tylko korek ta w długoterminowym trendzie spadkowym, który może potrwać nawet kilkanaście lat.