"Jeśli Elektrim i BRE nie wypełnią umowy restrukturyzacyjnej zgodnie z jej postanowieniami, wydaje się prawdopodobne, że doprowadzi to do bankructwa warszawskiego holdingu, co oznacza dalsze straty dla jego akcjonariuszy" - napisali przedstawiciele obligatariuszy w rozesłanym do prasy oświadczeniu. Zadeklarowali jednocześnie, że są w stanie podjąć negocjacje, które miałyby na celu usunięcie wszelkich przeszkód uniemożliwiających wypełnienie postanowień umowy restrukturyzacyjnej. - Mamy do czynienia z wojną psychologiczną. Posiadacze obligacji zamiennych straszą upadłością i mogą się na tym przejechać. Właściciele akcji Elektrimu już pogodzili się ze stratą zdecydowanej większości zainwestowanego kapitału i mają niewiele do stracenia. Z drugiej strony, rezerwy na posiadane papiery utworzyła też z pewnością część obligatariuszy - powiedziała nam pragnąca zachować anonimowość osoba zbliżona do spółki. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że jeśli posiadacze obligacji zamiennych nie podejmą rozmów na temat renegocjacji warunków spłaty przez Elektrim zadłużenia, władze spółki w przyszłym tygodniu prawdopodobnie złożą wniosek o upadłość, licząc, że to przekona wierzycieli do negocjacji (wówczas wniosek o bankructwo zostałby wycofany).

Tymczasem w poniedziałek w Paryżu odbędzie się posiedzenie rady nadzorczej warszawskiego holdingu. Jednym z punktów porządku obrad będą zmiany w zarządzie. Na rynku spekuluje się o możliwości odwołania Macieja Radziwiłła, obecnego prezesa. Jako jego następców wymienia się Macieja Dyjasa z Eastbridge oraz Huberta Janiszewskiego, obecnego członka RN Elektrimu. Z naszych informacji wynika, że bardzo prawdopodobnym scenariuszem poniedziałkowego zebrania przedstawicieli organu nadzoru będzie brak decyzji personalnych.

- Jestem przeciwny jakimkolwiek zmianom. Jeśli w najbliższym czasie obligatariusze nie podejmą negocjacji, najprawdopodobniej złożony zostanie wniosek o upadłość Elektrimu, a w takim przypadku zmiany nie mają sensu - powiedział PARKIETOWI jeden z członków RN Elektrimu.

Na piątkowej sesji akcje Elektrimu straciły 5% i na zamknięciu wyceniane były na 1,14 zł.