Nikkei
Indeks giełdy w Tokio stracił na ostatnich pięciu sesjach ponad 5%, co doprowadziło do zmiany trendu krótkoterminowego z bocznego na spadkowy. Najbliższe sesje mogą upłynąć przy nieco lepszej koniunkturze. Związane jest to z możliwym ruchem powrotnym do przełamanego wsparcia na poziomie 9,5 tys. pkt.
Po ostatnich spadkach miesięczny wykres Nikkei 225 wygląda przerażająco. W czerwcu zeszłego roku notowania wybiły się z 9-letniej formacji konsolidacji i po trwającym 8 miesięcy ruchu powrotnym znalazły się w bessie. Teraz powinna nastąpić właściwa, najsilniejsza i najdłuższa fala spadkowa. Posługując się wysokością opisywanej konsolidacji, otrzymujemy poziom 8,6 tys. punktów, jako docelowy zasięg spadków (obliczenia przeprowadziłem w ujęciu procentowym). Biorąc pod uwagę czas, jaki wykres indeksu spędził w ruchu horyzontalnym, wydaje się mało prawdopodobne, żeby byki tak szybko opanowały sytuację. To by oznaczało, że spadki już powinny wygasać - przecież piątkowe zamknięcie indeksu wypadło na poziomie 9,1 tys. pkt. Zakładając zakończenie bessy, mielibyśmy zatem 9-letnią konsolidację i ledwie 1,5-roczny spadek po wybiciu z niej. To zbyt duża dysproporcja.
Skoro takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne, zastanówmy się, ile mógłby potrwać spadek. Precyzyjna odpowiedź nie jest możliwa. Żeby jednak uzmysłowić sobie, jaka może być skala przeceny, posłużę się dość prowokacyjnym porównaniem. Bardzo podobny do miesięcznego wykresu Nikkei 225 jest tygodniowy wykres... Mostostalu Zabrze. Tutaj również, po silnej fali spadkowej (kurs spadł z 22,9 zł w lutym 1998 roku do 10,5 zł w sierpniu 1998 roku) mieliśmy do czynienia z nieproporcjonalnie długą konsolidacją. Po wybiciu z niej i ruchu powrotnym, notowania spadły z 10 do 1 zł, czyli o 90%. Nie wiem, czy tak ogromną przeceną zagrożony jest Nikkei 225, nie ulega jednak wątpliwości, że wieloletnia bessa na japońskim rynku akcji jest realna.
Nasdaq