Dwutygodniowa przecena spółek wchodzących w skład średniej przemysłowej Dow Jones, zabrała temu wskaźnikowi prawie 9%. Tym samym indeks zbliżył się do poziomu, na którym zatrzymany został trend spadkowy we wrześniu 2001 roku (8235 pkt.) oraz do wsparcia, które na wysokości 8245 pkt. tworzy przełamana w połowie sierpnia 3-miesięczna linia trendu spadkowego. Jeżeli bariera ta zdoła powstrzymać dalsze ataki podaży i rynek zawróci do góry, to ostatnie spadki będzie można zaklasyfikować jako ruch powrotny do niej. Na razie jednak za wcześnie na taką ocenę, a tym bardziej na podejmowanie decyzji o kupnie akcji na tej podstawie. Możliwości powrotu do wzrostów nie potwierdzają krótkoterminowe wskaźniki trendu. System kierunkowy przeszedł właśnie na stronę sprzedających. Linie kierunkowe przewagę podaży sugerują już od około dwóch tygodni, a od początku września potwierdza to rosnący ADX. Także dzienny MACD-histogram zachowuje się typowo dla rynku niedźwiedzia. Tygodniowa odmiana tego wskaźnika wyhamowała już swoje wzrosty, co także nie jest zachętą do kupna akcji. Tylko oscylatory, z których większość znajduje się w strefach wyprzedania, a pozostała część balansuje na granicy tej strefy, wnoszą trochę optymizmu do krótkoterminowej oceny sytuacji. Także wysokie poziomy wskaźników sentymentu (indeks Armsa i VIX) wskazują na ograniczony potencjał strony podażowej, co w przypadku zregenerowania sił w szeregach byków i sprzyjającej sytuacji okołorynkowej, powinno zaowocować krótkoterminową poprawą na NYSE.

Ciekawie prezentuje się sytuacja na rynkach europejskich. Czołowe indeksy bardzo szybko wróciły w okolice minimów z początku sierpnia. Najbliżej tego wsparcia jest DAX, który po czwartkowej sesji był tylko o 22 pkt. od ustanowienia najniższego poziomu od ponad 5 lat. Dopóki 3332 pkt. będzie się broniło, a sprzyja temu spore wyprzedanie rynku, pozostanie szansa na ponowną falę wzrostową w okolice 3900 pkt. W przeciwnym wypadku nieunikniona będzie zniżka do dolnego ograniczenia kanału spadkowego (3100 pkt.).