Reklama

Bez efektu, za to z dużymi kosztami

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych apeluje o odrzucenie w pierwszym czytaniu sejmowym projektu ustawy o abolicji podatkowej. Według PKPP, ustawa nie przyniesie spodziewanych efektów, a rząd naruszył prawo, przygotowując projekt. Dziś rozpoczyna się debata parlamentarna nad przepisami abolicyjnymi.

Publikacja: 11.09.2002 08:43

Jak mówią pracodawcy, naruszenie prawa to m.in. brak konsultacji z partnerami społecznymi. Poza tym w uzasadnieniu do ustawy nie podano kosztów budżetowych wprowadzenia deklaracji majątkowych. PKPP jest zdania, że abolicja nie przyniesie skutku, bo rząd nie zamierza eliminować przyczyn ukrywania dochodów przez podatników. A są to, według Konfederacji, wysokie stawki podatkowe i zbyt skomplikowane przepisy.

- Żeby wprowadzić abolicję podatkową, musi być spełniony podstawowy warunek: wraz z nią trzeba radykalnie zreformować system podatkowy. Tylko wtedy abolicja ma sens. Inaczej po 5 latach trzeba będzie ponownie ją przeprowadzić - uważa Wojciech Morawski, wiceprezydent PKPP.

Według przedstawicieli Konfederacji, projekt rządowy nie jest na tyle szczelny, aby zapobiec wprowadzeniu do obrotu dochodów z tzw. czarnej strefy. Poza tym wątpliwości pracodawców budzi sam zakres abolicji. Zdaniem Wojciecha Morawskiego, podatnicy mogą mieć problemy z urzędami skarbowymi, jeśli ujawnią dochody pochodzące z nierejestrowanego obrotu gospodarczego. W takich przypadkach niezapłacony podatek to nie tylko PIT, ale często również VAT. Tymczasem ustawa abolicyjna, mówią przedsiębiorcy, o nim nie wspomina.

Pracodawcy krytykują także pomysł wprowadzenia deklaracji majątkowych. Według nich, aparat skarbowy nie poradzi sobie z przetworzeniem takiej ilości danych. Jak mówi Grzegorz Wlazło, ekspert prawny Konfederacji, cała operacja może dotyczyć prawie 30 mln podatników. - Około 4-5 mln złoży tzw. deklaracje pozytywne, czyli ewidencję swojego majątku. Reszta będzie musiała składać oświadczenia, że obowiązek deklaracji ich nie dotyczy. A to nie jest operacja jednorazowa. Przy każdej zmianie stanu majątkowego trzeba będzie o tym informować urząd skarbowy. Z punktu widzenia aparatu fiskalnego jest to nie do przeprowadzenia - uważa Grzegorz Wlazło.

Według eksperta PKPP złożenie deklaracji może być równoznaczne z trafieniem na listę osób do sprawdzenia przez fiskusa. - Deklaracja składa się z dwóch części. W pierwszej trzeba podać stan majątku na koniec 2002 r. W drugiej zaś podać, kiedy nabyło się jego poszczególne składniki. Nigdzie nie ma mowy o dochodach, jakie w tym czasie uzyskiwał podatnik - mówi G. Wlazło. Jego zdaniem, zakres deklaracji jest niespotykany w Europie. Jak powiedział, nie są znane przypadki, by trzeba było wykazywać posiadanie ruchomości o wartość ok. 2,5 tys. euro.

Reklama
Reklama

Fiskus lubi papier

Ministerstwo Finansów opublikowało wzory deklaracji majątkowej i podatkowej, które wypełnią niektórzy podatnicy. Wyjątkowi pechowcy - ci, którzy zapomnieli podać w rocznych rozliczeniach całość swoich dochodów, a na dodatek są bogaci - muszą liczyć się z tym, że oprócz 3-4 stron standardowego zeznania podatkowego będą musieli wypisać ponad 30 stron dodatkowych dokumentów. Deklaracja abolicyjna ma 4 strony i 5 dwustronnicowych załączników. Wzór deklaracji majątkowej zmieścił się na 3 stronach, ale za to załączników jest aż 7 (każdy po 2 strony).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama