Jeszcze wiosną niemal powszechna była opinia, że wkrótce banki centralne największych gospodarek gremialnie przystąpią do podnoszenia stóp procentowych, by nieco schłodzić mające nadejść znaczne ożywienie gospodarcze i nie dopuścić do nadmiernego wzrostu inflacji. Tego rodzaju oczekiwania nasiliły się po doskonałych wynikach I kwartału w USA. Wstępne dane mówiły o wzroście PKB o 6,1%.
Później okazało się, że było to 5%, co też jest doskonałym rezultatem, biorąc pod uwagę wielkość PKB, która na koniec II kwartału wynosiła 9,4 bln USD. Wciąż spadały jednak kursy akcji, a i dynamika wzrostu w następnych miesiącach osłabła. W II kwartale amerykańska gospodarka rozwinęła się o 1,1%. Toteż Fed nie zmienia wysokości stóp.
Marna koniunktura
W strefie euro utrzymuje się w tym roku o wiele gorsza koniunktura gospodarcza. PKB całego regionu w II kwartale zwiększył się jedynie o 0,3%. W takim samym tempie przez całe pierwsze półrocze rozwijała się największa europejska gospodarka - Niemcy. We Francji było trochę lepiej - po 0,5% w I i w II kwartale. We Włoszech, trzeciej gospodarce strefy euro, było gorzej - tylko 0,1% w I kwartale i 0,2% w II.
Produkcja przemysłowa w strefie euro odnotowała w sierpniu mniejszy wzrost i to już po raz drugi z rzędu, do czego przyczynił się jej spadek w Niemczech. Instytut ekonomiczny Ifo przewiduje, że tegoroczne nakłady tamtejszych spółek na maszyny i narzędzia zmniejszą się o 2%. Mniejsze inwestycje są wynikiem coraz gorszych nastrojów niemieckich przedsiębiorców. Ich zaufanie spadło w sierpniu po raz trzeci z rzędu. Wskaźnik zaufania przedstawicieli włoskiego biznesu utrzymał się w sierpniu na poziomie najniższym od pół roku, co oznacza, że przedsiębiorcy nie spodziewają się w najbliższym czasie ożywienia w europejskiej gospodarce.