Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych gromadzi prawie wszystkie PTE, operujące na polskim rynku. Jednym z powodów zwołania walnego zgromadzenia członków była konieczność powołania nowego członka zarządu Izby w miejsce Michała Szczurka, poprzedniego prezesa PTE ING Nationale-Nederlanden. Jego następcą w Izbie został Piotr Szczepiórkowski, prezes PTE Commercial Union.

Jednak obrady walnego zdominowała sprawa przygotowanego przez resort pracy projektu nowelizacji ustawy o funduszach emerytalnych. Nie tylko ogranicza on wysokość prowizji od składki - najpierw do 7% w roku przyszłym, a potem aż do 3%. Poza tym do 7,5 mln zł spada maksymalna wysokość opłaty za zarządzanie. Wprawdzie na osłodę dano PTE możliwość dodatkowego zarobku, o ile wyniki zarządzanego przez nie funduszu będą lepsze od inflacji, ale zdaniem przedstawicieli towarzystw, to niewiele pomoże. Bo - ich zdaniem - obecny projekt nowelizacji jest zły.

- To dramat - ten projekt oznacza likwidację całego przemysłu - powiedział pragnący zachować anonimowość szef jednego z towarzystw. - To początek końca reformy emerytalnej.

Problem w tym, że wyliczenia poszczególnych członków Izby - choć także niezbyt korzystne dla projektu resortu pracy - różnią się od siebie. Walne IGTE zdecydowało więc, że wyliczenia te zostaną ujednolicone i Izba przedstawi je Ministerstwu Pracy. - Nie chcielibyśmy takich zmian, które mogłyby spowodować daleko idące zmiany planów finansowych towarzystw - wyjaśnił Tomasz Bańkowski, prezes IGTE i szef PTE Pekao Pioneer. - Chodzi nam o to, żeby skumulowane dochody PTE nie spadły poniżej progu rentowności.

Szefowie PTE nie kryją, że liczą, iż dzięki nim dojdzie do zmiany projektu. Jak dowiedział się nieoficjalnie PARKIET, dopóki towarzystwa nie przedstawią swoich opinii w tej sprawie, projekt nowelizacji ustawy o OFE nie zostanie skierowany pod obrady rządu. Według wcześniejszych doniesień, Rada Ministrów miała się nim zająć w tym tygodniu.