Klient indywidualny, który chce grać na rynku obligacji, ma do dyspozycji tylko GPW, chyba że na jedną transakcję jest w stanie przeznaczyć co najmniej 100 tys. zł. Wynika to z faktu, że jest to rynek dla dużych graczy, a handel ma hurtowy charakter.

W opinii specjalistów, giełda nie jest jednak miejscem, w którym klientowi detalicznemu opłaca się inwestować w krótkim terminie. Potwierdzają to statystki GPW, z których wynika, że za wzrost obrotów, który towarzyszy hossie, odpowiadają raczej duzi inwestorzy. Wtedy średnia wartość transakcji rośnie bowiem nawet kilkakrotnie.

Pierwszą barierą, na jaką napotykają gracze chcący aktywnie pograć obligacjami na GPW, są duże różnice między ceną kupna i sprzedaży obligacji - Ze względu na stosunkowo małą płynność, sięgają one kilkudziesięciu punktów bazowych. Dlatego w ciągu kilku dni kurs musiałby naprawdę znacząco wzrosnąć, żeby inwestor mógł sprzedać papier po cenie wyższej niż go kupił - mówi Witold Chuść, analityk Banku Handlowego. - Na giełdzie w zasadzie nie da się spekulować obligacjami, tak samo jak trudno spekulować walutami w kantorze - dodaje Tomasz Białas, zarządzający funduszami dłużnymi GTFI. Przykładowo, różnica między ofertą kupna i sprzedaży obligacji pięcioletnich PS wynosiła wczoraj na giełdzie 60 pkt. bazowych (0,6 pkt. proc,), a na rynku międzybankowym tylko 10 pkt. bazowych.

Poza tym klient, który chce grać obligacjami, musi płacić prowizje od transakcji. - W przypadku papierów o terminie wykupu do dwóch lat jest mało prawdopodobne, aby ceny w ciągu kilku dni wzrosły w stopniu umożliwiającym pokrycie tych opłat - twierdzi T. Białas. W okresie od 22 lipca (początek hossy na rynku obligacji) do ostatniego wtorku ceny papierów dwuletnich OK0404 wzrosły na GPW o 2,4%. Policzyliśmy koszty prowizji dla dwóch transakcji obligacjami w kwocie 5 tys. zł w biurach, które mają największy udział w obrocie na GPW. Wynoszą one dla klientów detalicznych od 1% do 1,6%. Do tego trzeba jeszcze doliczyć opłaty za prowadzenie rachunku inwestycyjnego (kilkadziesiąt zł rocznie).

Nieco więcej klient detaliczny mógł w ostatnich dniach zarobić na obligacjach 5-letnich, które wzrosły w tym okresie ponad 4%. Ale po odjęciu kosztów w prowizji i tak jest to mniej od zysków, jakie dały w tym czasie najlepsze fundusze obligacyjne. Najwięcej, 4% na czysto, zarobił GTFI Obligacji Skarbowych. Drugi, z wynikiem 3,6%, jest CU Obligacji. Stopę zwrotu ponad 3% osiągnęły jeszcze trzy inne podmioty.