Reklama

Ropa zagraża wzrostowi PKB

Od początku listopada 2001 r. na rynku ropy naftowej panuje hossa. Cena za baryłkę ropy lekkiej frakcji (light crude) typu Brent z dostawą za miesiąc wzrosła w tym czasie z 18 USD do 28 USD. Z punktu widzenia analizy technicznej to nie koniec zwyżki. Świadczą o tym 4 czynniki.Od początku listopada 2001 r. na rynku ropy naftowej panuje hossa.

Publikacja: 13.09.2002 09:18

Cena za baryłkę ropy lekkiej frakcji (light crude) typu Brent z dostawą za miesiąc wzrosła w tym czasie z 18 USD do 28 USD. Z punktu widzenia analizy technicznej to nie koniec zwyżki. Świadczą o tym 4 czynniki.

Po pierwsze, trend nie załamuje się od jesieni ubiegłego roku. Kurs ropy naftowej wielokrotnie testował linie trendu wzrostowego (styczeń, luty, czerwiec, sierpień 2002 r.) i grającym na zniżkę nie udawało się przełamać tego wsparcia.

Po drugie, na przestrzeni listopada 2001 i marca 2002 roku została ukształtowana formacja podwójnego dna. Na początku marca cena ropy przełamała linię sygnalną i zaczęła marsz ku górze. Mimo osiągnięcia minimalnego poziomu po wybiciu się z podwójnego dna kurs dalej rośnie.

Po trzecie, cena baryłki Brent daje się modelowo opisać w ramach teorii fal Elliotta. Mamy krótką falę pierwszą ze szczytem na początku stycznia, falę drugą, sprowadzającą kursogram niemal do dna fali pierwszej, długą typową falę trzecią, wynoszącą cenę do 27,5 USD (przełom kwietnia i maja), falę czwartą, kończącą się w czerwcu tego roku. Od czerwca 2002 r. ropa naftowa weszła w falę piątą, której zasięg można oszacować na 32 USD odkładając szerokość fali czwartej.

Wreszcie ostatnim argumentem, który zachęca do przyjęcia założenia, że ten nośnik energii będzie dalej rósł, jest piętnastomiesięczna formacja odwróconej głowy i ramion. W połowie czerwca br. doszło do przełamania linii szyi, co sprawia, że minimalny zasięg tej formacji można wyznaczyć na 37 USD.

Reklama
Reklama

Analiza techniczna dowodzi, że wzrost ropy naftowej jest prawdopodobny. Z wyliczeń MFW zaprezentowanych w "World Economic Outlook" wynika, że zwyżka ceny tego surowca o 5 USD (jeżeli ta cena utrzyma się przez rok) prowadzi do obniżenia wzrostu gospodarczego. Uwzględniając niekorzystny wpływ droższej ropy okazuje się, że z przyszłorocznego PKB Stanów Zjednoczonych, strefy euro, Japonii czy Polski wyparuje 10-15% zakładanego wzrostu gospodarczego. To dużo. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że wysokie ceny ropy naftowej to tylko stan przejściowy i nie będą mieć istotnego wpływu na wzbudzenie inflacji. W przeciwnym razie zabiegi banków centralnych, wspomagane polityką fiskalną, niewiele pomogą i przestaniemy żyć w świecie deflacji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama