Od początku sesji czwartkowych na głównych giełdach po obu stronach Atlantyku utrzymywała się tendencja spadkowa. Impuls do pozbywania się akcji firm amerykańskich, zwłaszcza produkujących artykuły powszechnego użytku, były dane, które wykazały wzrost liczby bezrobotnych w USA. Sugerowały one bowiem możliwość osłabienia popytu konsumpcyjnego. Najbardziej staniały walory Procter & Gamble i General Motors. Tymczasem Alan Greenspan wskazał na zagrożenia dla gospodarki w związku z powrotem deficytu budżetowego. Jego efektem mogą być wyższe stopy procentowe, spadek inwestycji i wolniejszy wzrost wydajności.
Pod wpływem doniesień z Europy obniżyły się notowania firm high-tech, szczególnie Intela, Applied Materials i Novellus. Natomiast zdrożały walory spółek telekomunikacyjnych. Ogólną niepewność na rynkach nowojorskich zwiększało oczekiwanie na efekt przemówienia prezydenta Busha w ONZ w sprawie obalenia Saddama Husajna. W tych okolicznościach Dow Jones spadł do godz. 18.00 naszego czasu o 1,38%, a Nasdaq o 1,44%.
Na parkietach europejskich silnym bodźcem do spadku indeksów była pesymistyczna prognoza Philipsa, która spowodowała wyprzedaż akcji spółek high-tech, m.in. Infineon i ASML. Przed decydującym posiedzeniem rady nadzorczej staniały walory France Telecom, a nieprzychylna rekomendacja pobudziła zniżkę notowań Vodafone. Tymczasem złe wyniki były przyczyną spadku cen akcji potentata branży zbrojeniowej BAE Systems i giganta hutniczego Corus. Inwestorzy sprzedawali też papiery towarzystw ubezpieczeniowych ze względu na ich trudną sytuację finansową, spowodowaną spadkiem notowań akcji.
Londyński FT-SE 100 spadł o 2,99%, paryski CAC-40 o 4,57%, a we Frankfurcie DAX Xetra stracił do godz. 18,00 3,29%.
Na rynkach azjatyckich odnotowano niewielkie wzrosty. Tokijski Nikkei 225 zyskał 0,16%, a w Hongkongu Hang Seng podniósł się o 0,14%.