Reklama

Ożywienie - gość z dawna wyczekiwany

W środę GUS opublikuje dane o produkcji przemysłowej w sierpniu. Ekonomiści liczą, że potwierdzą one dotychczasowe oceny, że gospodarka powoli przyspiesza. Ale nadal nie będzie to takie ożywienie, na które wszyscy czekają od prawie dwóch lat.

Publikacja: 14.09.2002 08:31

Lipiec mocno zaostrzył apetyty. Produkcja wzrosła o 6%, gdy tymczasem analitycy oczekiwali najwyżej 4-proc. przyspieszenia. I chociaż doszły do tego bardzo dobre dane o handlu zagranicznym w tamtym miesiącu (eksport wzrósł o 24% wobec lipca 2001 r., a import - o 11%), wszyscy byli bardzo ostrożni w ocenach i nikt nie chciał jednoznacznie powiedzieć, że ożywienie gospodarcze mamy za progiem.

Skąd ta ostrożność

Sierpień, według prognoz, będzie nieco gorszy od lipca. A także gorszy od sierpnia 2001 r. Analitycy sądzą, że produkcja będzie niższa o kilkadziesiątych procent niż przed rokiem. Ma to wynikać z różnicy w liczbie dni roboczych (w tym roku w sierpniu było ich o 1 mniej niż przed rokiem), a więc realnie - po uwzględnieniu tego czynnika - będziemy mieli niewielki wzrost. Także handel zagraniczny nie zanotuje tak dobrych wyników, jak miesiąc wcześniej, ale wszyscy liczą, że będzie lepiej niż przed rokiem. Jednak znowu raczej nikt nie odważy się ogłosić, że ożywienie gospodarcze nadeszło.

- Co rozumiemy przez słowo ożywienie gospodarcze - pyta Jacek Wiśniewski z Pekao SA. - Jeśli rozumiemy przez to sytuację, gdy produkcja rośnie z miesiąca na miesiąc, wskaźniki także są coraz wyższe, ludzie coraz częściej znajdują pracę, to takiego ożywienia nie ma. Jeśli jednak mówimy o sytuacji, gdy doszło do zmiany trendu i powoli sytuacja się poprawia, to coś takiego mamy.

Na dodatek, mimo że wszyscy mają nadzieję na coraz lepsze dane, nikt nie może wykluczyć, że wkrótce nadejdzie pogorszenie. - Jeszcze miesiąc, dwa miesiące temu wszyscy byli większymi optymistami - wyjaśnia Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP. - Naszym zdaniem, impuls prowzrostowy musi przyjść z zagranicy. Popyt wewnętrzny jest bowiem na tyle słaby, że nawet szybsze tempo wzrostu płac nie spowoduje, że firmy zdecydują się na inwestycje. A to one w znacznym stopniu decydują o tempie wzrostu płac. Do tego, aby firmy zaczęły inwestować, potrzebny jest stały popyt z zagranicy.

Reklama
Reklama

Na Zachodzie kiepsko

Na początku roku ze światowej gospodarki płynęły optymistyczne informacje, których ukoronowaniem był wzrost PKB w USA o 5% w I kwartale. Potem było już coraz gorzej - w II kwartale amerykańska gospodarka wzrosła o 1,1%.

Tymczasem dla Polski Europa Zachodnia, mocno uzależniona od koniunktury w USA, to główny partner handlowy i największy odbiorca towarów. Same Niemcy odbierają 1/3 naszego eksportu. I dopóki sytuacja za zachodnią granicą się nie poprawi, nie ma szans na mocne przyspieszenie eksportu i większe pobudzenie gospodarki. Potwierdzają to zresztą same dane o eksporcie - rośnie nasza sprzedaż na Wschód i do tych krajów UE, które mają w miarę dobrą sytuację gospodarczą. A tam, gdzie jest źle, czyli właśnie w Niemczech czy Włoszech, sprzedaż spada.

Jeśli potwierdzą się prognozy, że USA czeka teraz drugie dno recesji, co uderzy w Europę Zachodnią, także i w Polsce sytuacja się pogorszy. Wtedy trzeba będzie odwoływać nawet to, że gospodarka wychodzi z dołka. I odwlecze się ożywienie gospodarcze, oczekiwane już od prawie 2 lat.

Czekamy, czekamy...

Oczekiwanie na przyspieszenie gospodarki ma już swoją historię. Zaczęło się praktycznie w II połowie 2000 r. Po tym, jak polskie przedsiębiorstwa podniosły się po kryzysie rosyjskim w 1998 r. i w kolejnym, 1999 r. gospodarka przyspieszała z kwartału na kwartał, wydawało się, że najgorsze już za nami. Pierwsze dwa kwartały 2000 r. przyniosły wzrost gospodarczy przekraczający 5%. Potem jednak zaczęło się hamowanie. I gdy GUS ogłosił, że w III kwartale PKB wzrósł o 3,3% (potem skorygował ten wynik do 3,1%), wszyscy byli kompletnie zaskoczeni. Wtedy np. ówczesny minister finansów Jarosław Bauc mówił, że liczy na przyspieszenie w IV kwartale.Podobne nadzieje miał Cezary Józefiak, członek RPP. Mocno wówczas pesymistyczny J.P. Morgan prognozował, że wzrost będzie niski i wyniesie w całym 2000 r. 4,4%. Pomylili się wszyscy - gospodarka w IV kwartale 2000 r. znowu zwolniła do 2,4% PKB, a w całym roku zwiększył się on o 4% (w budżecie na tamten rok zapisano wzrost PKB rzędu 5,2%). A na dodatek wkrótce okazało się, że może być jeszcze gorzej.

Reklama
Reklama

Rząd, jak zwykle, wykazał się urzędowym optymizmem, i na rok 2001 r. w budżecie zapisał wzrost gospodarczy o 5,1%. Jeszcze w listopadzie 2000 r. to stanowisko skrytykowała RPP, która uznała, że będzie to najwyżej 4,5%.

Na początku 2001 r. analitycy uważali, że odbicie jest tuż za progiem. Optymizm jednak malał wraz z upływem kolejnych miesięcy. Wzrost gospodarczy w I kwartale wyniósł 2,3% i było coraz bardziej jasne, że następne nie będą lepsze. Jednak ciągle były nadzieje, że ożywienie jest tuż przed nami.

Ostatecznie w minionym roku gospodarka zwiększyła się o 1%. Każdy kolejny kwartał 2001 roku był coraz gorszy - w II kwartale PKB wzrósł o 0,9%, w III - o 0,8%, a w IV zapanowała stagnacja - wzrost wyniósł 0,2%.

I nadal nie ma przyspieszenia

Wraz z upadkiem wież World Trade Center w Nowym Jorku podupadły także nadzieje na odbicie w gospodarce. Jednak amerykańska gospodarka zaczęła gwałtownie przyspieszać i analitycy nabrali nadziei na poprawę sytuacji. Zaplanowany na bieżący rok przez byłego ministra finansów Marka Belkę wzrost na poziomie 1% uznano za bardzo ostrożny. Ostatnio jednak prognozy są powoli obniżane, za czym przemawia ponowne spowolnienie gospodarcze na świecie. I tak dobrze, że na razie nie spełniły się najczarniejsze prognozy o tym, że w I połowie tego roku gospodarka może się kurczyć. Takiego scenariusza spodziewała się pod koniec ubiegłego roku Wiesława Ziółkowska, członek RPP.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama