- Szacujemy, że w ub. tygodniu do Polski napłynęło kilkaset milionów dolarów.
Zagranica kupuje złotego już od pewnego czasu. Najaktywniejści są inwestorzy niemieccy - uważa Marcin Bilbin, analityk BH. Jego zdaniem, ma to związek z dużym popytem na polskie obligacje.
Według M. Bilbina, zainteresowanie złotym jest też konsekwencją odpływu kapitału z rynków Ameryki Łacińskiej. - Spodziewamy się dalszego umocnienia polskiej waluty. Do końca grudnia kurs dolara spadnie do 3,95 zł, a kurs euro do 3,94 zł. Na początku 2003 r. złoty powinien się dalej umacniać - mówi analityk BH. W piątek dolar osłabił się z 4,19 do 4,16 zł, a euro było warte mniej więcej tyle samo, co w czwartek, 4,08 zł.
Wzrostu wartości złotego do końca tego roku oczekuje też Pekao. Prognoza banku dla dolara na koniec grudnia jest równa 3,97 zł, a dla euro - 4,04 zł. - Pozytywny wpływ na złotego będą miały kolejne dobre wskaźniki makroekonomiczne oraz przyszłoroczny deficyt budżetowy niższy niż w tym roku - twierdzi Jacek Wiśniewski, szef działu prognoz i analiz w Pekao. Nie zgadza się on jednak z opinią Banku Handlowego, że zagranica rozpoczęła już zakupy złotego . - Kurs walutowy nie potwierdza takich tendencji - mówi ekonomista. W ciągu tygodnia złoty umocnił się tylko o 0,3%.
Wzrostu wartości złotego nie oczekuje natomiast Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku. Jego zdaniem, pozostanie on na poziomie zbliżonym do obecnego, co oznacza, że pod koniec grudnia za dolara zapłacimy ok. 4,2 zł. - Nie ma czynników fundamentalnych, które przemawiałyby za umocnieniem złotego. Obserwowana ostatnio lekka poprawa w gospodarce nie utrzyma się długo ze względu na złą sytuację na świecie - mówi A. Krześniak.