Reklama

Widmo konfliktu na Bliskim Wschodzie

11 września tego roku minął, wbrew obawom inwestorów, spokojnie. Główne światowe indeksy rynków akcji zareagowały na tę sytuację zwyżkami. Niestety, konflikt na Bliskim Wschodzie jest w dalszym ciągu prawdopodobny, zwłaszcza po czwartkowym stanowczym wystąpieniu prezydenta Busha.

Publikacja: 14.09.2002 09:00

Niestety, spokojny przebieg rocznicy tragicznych wydarzeń w Ameryce to zbyt mało, aby zakładać, że w co najmniej średnim terminie rynki akcji za oceanem będą odrabiać straty. Zbyt dużo czynników ryzyka wisi nad amerykańskimi rynkami akcji, aby oczekiwać silnego odreagowania wielomiesięcznej bessy.

Stany Zjednoczone

Widmo konfliktu w Iraku przybliża się z każdym dniem. Czwartkowa przemowa prezydenta Busha na forum ONZ naszpikowana była warunkami, które musiałby spełnić Irak, aby nie doszło do starcia. Warunki były surowe i wątpić należy, że Irakijczycy na nie przystaną. Wypowiedzi prezydenta zostały odebrane chłodno (tylko raz sala nagrodziła go oklaskami, kiedy stwierdził, że Stany Zjednoczone powrócą do UNESCO). To oznaka, że na tak powszechne poparcie, jak podczas operacji Pustynna Burza, Amerykanie tym razem liczyć nie mogą.

Rynek ropy naftowej od kilku miesięcy dyskontuje ryzyko wojny na Bliskim Wschodzie. Od listopada ubiegłego roku kurs tego nośnika energii wzrósł już przeszło o 60%. Najbardziej prawdopodobny scenariusz reakcji światowych rynków akcji na atak amerykańsko-brytyjski na terytorium irackie zakłada silną przecenę indeksów w pierwszych dniach po rozpoczęciu konfliktu. Tak zazwyczaj reagują rynki na działania wojenne. Inwestorzy będą przemieszczać swoje pieniądze w bezpieczniejsze klasy aktywów, na czym powinny skorzystać ropa naftowa i złoto. W dłuższym terminie reakcja giełd jest trudniejsza do przewidzenia. Będzie ona zależeć od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Przedłużanie się konfliktu będzie czynnikiem ograniczającym możliwość wzrostów. Sprawne przeprowadzenie operacji i osiągnięcie zakładanych rezultatów (czyli obalenie rządów Saddama Husajna) zostałoby odczytane pozytywnie przez inwestorów.

Pesymizm, jaki ujawniają wskaźniki nastroju, skłaniałby do tego, że znajdujemy się o krok od ukształtowania minimum lokalnego, po czym indeksy powinny poszybować w górę. AAII Index z początku września sygnalizował skrajny pesymizm. Tego dawno nie było. 50% respondentów uważało, że perspektywy giełd rysują się w czarnych barwach. Dla odmiany nieco ponad 30% ankietowanych podchodziło do przyszłości optymistycznie. Niestety, wskaźniki nastroju mają to do siebie, że ich sygnały kontrariańskie całkiem dobrze sprawdzają się w okresach, gdy na świecie nie dochodzi do zdarzeń nadzwyczajnych. Ryzyko konfliktu na Bliskim Wschodzie trzeba traktować jednak w takich kategoriach. W chwilach niepokojów wskaźniki nastroju generują częstokroć sygnały fałszywe.

Reklama
Reklama

Z pozostałych czynników ryzyka wciąż trzeba przypomnieć fatalne wstępne rezultaty wzrostu amerykańskiego PKB. Niski wzrost tego agregatu oznacza odłożenie w daleką przyszłość poprawy wyników finansowych korporacji. A bez tego trudno marzyć o odwrocie bessy. Wojna w Iraku będzie generować koszty. Tym razem koszty nie rozłożą się tak jak przed 11 laty, gdyż grono sojuszników jest o wiele szczuplejsze. Alan Greensapan, szef FOMC, w swoim ostatnim wystąpieniu zauważył niebezpieczeństwo wzrostu deficytu budżetowego, wywołanego w dużej mierze kosztami wojny. Droga ropa to inflacja. Pogłębienie się deficytu budżetowego prowadzi z kolei do zwiększenia premii za ryzyko, jakiej będą żądać inwestorzy kupujący obligacje. To złe wiadomości.

Japonia/Euroland

Japoński Nikkei powrócił do wieloletniej bessy. Przełamanie wsparcia na poziomie 9400-9500 pkt. oznacza dalsze kłopoty dla rynku akcji Kraju Kwitnącej Wiśni. 10 września miała miejsce próba powrotu powyżej wspomnianego poziomu. Spełzła ona na niczym i można ją jedynie traktować jako klasyczną nawrotkę do przełamanego wsparcia. Takie zachowanie indeksu potwierdza tylko, że przełamanie wsparcia nie było przypadkowe i spadki będą kontynuowane.Europa podąża śladem giełd amerykańskich. DJ Stoxx 50 jedynie chwilowo przełamał krótkoterminową średnią kroczącą. Prawie 3-proc. spadki w piątek głównych indeksów strefy euro - francuskiego CAC 40 i niemieckiego DAX Xetry - nie pozostawiają złudzeń, kto dominuje w obrocie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama