Ankieta przeprowadzona została w 10. rocznicę tzw. Czarnej Środy, kiedy wskutek spekulacji walutowych, głównie George`a Sorosa, trzeba było wycofać funta z europejskiego systemu walutowego. Rezultaty ankiety jasno wskazują, iż premier Tony Blair oraz inni entuzjaści porzucenia funta na rzecz euro mogą spotkać się z poważnym sprzeciwem szefów brytyjskich przedsiębiorstw. Ankieta podaje, iż 20% z niech popiera wejście do strefy euro już teraz, 29% wyklucza taki ruch w ogóle, zaś 39% woli na razie zachować postawę wyczekującą. Stanowisko przeciwne euro przeważa wśród szefów małych i średnich firm, aczkolwiek z wielkich przedsiębiorstw jedynie 25% zdecydowanie opowiedziało się za przystąpieniem do europejskiej unii walutowej. Kolejnym ciosem dla brytyjskich entuzjastów euro jest wskazówka ankiety, iż 56% szefów uważa wejście do strefy euro za element mogący osłabić gospodarkę brytyjską.

Jeden z głównych eurosceptyków, dyrektor Tate & Lyle i GKN Sir David Lees uważa wyniki ankiety za dowód na poważne podziały panujące wśród brytyjskich biznesmenów. - Ankieta pokazuje, że dla biznesu jako całości nie ma korzyści z przystąpienia do euro - stwierdził. Zwolennicy euro argumentują, że porzucenie funta ochroni brytyjskich eksporterów przed wahaniami na rynku walutowym. Ich przeciwnicy jednak podnoszą kwestię zależności od Europejskiego Banku Centralnego mogącej niekorzystnie wpływać na poziom stóp procentowych w Wielkiej Brytanii, najniższy obecnie od blisko 30 lat.

Na razie Brytyjczycy czekają na wyniki pięciu testów ekonomicznych przeprowadzanych przez kanclerza Gordona Browna. Testy mają pokazać, na ile wejście do strefy euro brytyjskiej gospodarce się opłaca. Następnym krokiem byłoby referendum. Według sondaży, większość Brytyjczyków sprzeciwia się nie tylko nowej walucie, ale nawet próbie zorganizowania takiego referendum.