Pierwsze notowania tego tygodnia przebiegały pod dyktando kupujących. WIG20 zamknął się na poziomie 1085 pkt., co oznacza wzrost o 1,56%. Obroty w porównaniu z piątkiem wprawdzie spadły prawie o 30 mln zł (do 114 mln zł), ale jak na ostatnio notowane poniedziałki były i tak wysokie. Od początku sierpnia, nie licząc wczorajszej sesji, tylko raz tego dnia wartość wymiany przekroczyła 100 mln zł.
Wraz z piątkową świecą na wykresie pojawiła się formacja objęcia hossy. Niestety, optymizm z niej płynący jest mocno ograniczony przede wszystkim ze względu na brak poprzedzającego ją trendu. Od ponad dwóch miesięcy bowiem WIG20 porusza się w bok pomiędzy 1040 pkt. a 1162 pkt. Potwierdza to system kierunkowy, którego linie od pewnego czasu poruszają się bardzo blisko siebie i przecinają się, generując mylne sygnały. Także zniżkujący ADX wskazuje na ruch horyzontalny. W związku z powyższym nie można przywiązywać zbyt dużej wagi do pozostałych wskaźników trendu (dzienny oraz tygodniowy MACD - histogram), które nieznacznie sprzyjają bykom. Niestety, w obecnie nie pomagają także oscylatory. Wskaźniki te poruszają się w okolicach poziomów równowagi, sugerując krótkoterminową równowagę pomiędzy popytem i podażą.
Najlepszym rozwiązaniem wydaje się więc wstrzymanie z transakcjami do momentu przełamania jakiegoś wsparcia lub oporu. Sprzedaż będzie warta rozważenia, gdy WIG20 przebije się poniżej strefy 1026 pkt. - 1040 pkt. Wtedy niedźwiedzie powinny mieć przewagę do około 970 pkt. W tej okolicy oczekiwałbym próby obrony indeksu przed dalszą przeceną, ale jej minimalny zasięg, wynikający z wysokości kanału, to 920 pkt. O kilkusesyjny optymizm będzie można się pokusić już po wzroście indeksu powyżej 1100 pkt. Nie zmieni to oczywiście trendu średnioterminowego, ale przełamanie znajdującej się na tej wysokości lekko opadającej linii, opartej na szczytach z 27 sierpnia i 11 września, powinno pozwolić na zbliżenie się do górnego ograniczenia horyzontu (1162 pkt.). Przełamanie tego oporu powinno pozwolić na minimum 120-pkt. wzrost.