Przebieg wczorajszej sesji mógł być zaskoczeniem dla wielu graczy - po piątkowych notowaniach zarówno na naszej giełdzie, jak i na rynkach zagranicznych większość spodziewała się stabilizacji kursu kontraktów w okolicy zamknięcia z ubiegłego tygodnia. Początek wczorajszej sesji potwierdzał te przewidywania, jednakże otwarcie i pierwsza godzina notowań rynku kasowego przyniosły wyraźne wzrosty indeksu, czego oczywiście kontrakty nie mogły zignorować. Trudno jest jednak znaleźć jakieś fundamentalne uzasadnienie tego wzrostu, poza Prokomem i KGHM indeks został wyciągnięty przez spółki o raczej kruchych fundamentach. Interesująco prezentuje się również zachowanie bazy - jeszcze niedawno przyjmowała ona dość znaczne ujemne wartości i okazało się, że wystarczyła tylko jedna sesja, aby kurs terminowy zrównał się z kasowym. Zmniejszaniu się bazy sprzyja na pewno fakt wygasania serii wrześniowej.
Analizując wykres kursu trudno jest wyciągnąć jakieś konkretne wnioski. Na razie skuteczną barierą podażową pozostaje poziom wyznaczony przez średnią kroczącą z 15 sesji, natomiast przed dalszymi spadkami chroni wsparcie na wysokości około 1045-1050 pkt. Dopiero zdecydowane przebicie którejś z tych barier będzie wyraźniejszym sygnałem. Wprawdzie ostatnie trzy świece przyjmują postać formacji gwiazdy porannej, wskazującej na przyszłe wzrosty, jednakże wątpię w realizację takiego scenariusza w najbliższym czasie. Wskaźniki techniczne zachowują się niejednoznacznie, utrudniając tym samym dokładniejszą analizę.
Podsumowując, wczorajszy wzrost to, według mnie, jedynie odreagowanie wcześniejszej przeceny - czego można się spodziewać po rynku, którego głównym motorem wzrostów jest upadający Elektrim?