Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" napisała, że 10 mln USD z Surf5.net trafiło do Jeremiasza B., pseudonim Baranina, podejrzanego o to, że zlecił Tadeuszowi M. (zatrzymany przez policję, powiesił się w areszcie) zabicie byłego ministra sportu Jacka Dębskiego. B. jest w Austrii, gdzie czeka na proces. - W toku śledztwa stwierdziliśmy, że jednym z klientów domu maklerskiego Surf5.net był Jacek Dębski - powiedział wczoraj Maciej Kujawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Podkreślił, że związki Jacka Dębskiego z Surf5.net były również badane w sprawie zabójstwa byłego ministra.
Maciej Kujawski dodał, że w śledztwie dotyczącym domu maklerskiego prokuratura wciąż sprawdza, gdzie trafiły miliony dolarów. - Na razie jednak nie można tego stwierdzić z całą pewnością - powiedział.
Prezesem Surf5.net był Łukasz D., który został aresztowany pod koniec ubiegłego roku. D. zarzucono działania na szkodę spółki i ukrywanie dokumentów. Został zatrzymany na warszawskim lotnisku, gdy próbował opuścić kraj. Według ustaleń organów ścigania, D. "wyprowadził" ze spółki Sur5.net ok. 10 mln USD. Pieniądze miały stracić m.in. Rafineria Trzebinia, Zakłady Górniczo--Hutnicze Bolesław i holding Ciech. Prasa spekulowała, że D. prowadził nielegalne interesy z osobami z Fundacji Pomocy Młodzieży im. Jana Bosko.
Były szef Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki Jacek Dębski został zastrzelony w nocy 11 kwietnia 2001 roku w Warszawie w pobliżu mostu Poniatowskiego. Wraz z gronem znajomych bawił się w jednej z restauracji. Towarzysząca mu wtedy Halina G., pseudonim "Inka", została aresztowana i najprawdopodobniej tylko ona będzie odpowiadała przed sądem.