Sesja miała dwie fazy. W pierwszej, tuż po otwarciu, ceny akcji dynamicznie rosły, doprowadzając indeks do 1114 pkt. (+2,7%), co było efektem poprawy koniunktury na zagranicznych parkietach. Inwestorzy byli pełni nadziei na trwalszą poprawę koniunktury po informacjach o oddaleniu groźby wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Wysokie obroty były dowodem na angażowanie się w papiery dużych graczy. Niestety, po południu sytuacja uległa diametralnej zmianie. Indeksy zagraniczne zaczęły tracić na wartości, gdy okazało się, że dane o produkcji przemysłowej w USA są gorsze niż się spodziewano. Przecenie nie oparła się GPW, której indeks ostatecznie zamknął się na poziomie niewiele wyższym niż w poniedziałek. Największe obroty zanotowano na akcjach Telekomunikacji Polskiej (74 mln zł). Na zamknięciu kurs wzrósł o 1,4%, do 12,7 zł. Przed południem płacono za nie nawet po 13,1 zł.

Nieznacznie zyskał PKN ORLEN (+0,3%). UOKiK mało przychylnie patrzy na zakusy przejęcia przez firmę kontroli nad Rafinerią Gdańsk, obawiając się powstania monopolu.

Po informacji o planach zakupu akcji Softbanku przez Prokom przed południem rosły kursy obu firm. Gdy jednak okazało się, że drobni akcjonariusze niewiele mogą na tym zyskać, akcje zaczęły tracić na wartości. Ostatecznie obie spółki zostały przecenione o prawie 4%.

Zmiana zarządu pozytywnie wpłynęła na kurs Elektrimu. Jego akcje zyskały 11,2%. Już po sesji poinformowano o nowej ofercie obligatariuszy w sprawie przejęcia od holdingu akcji Elektrimu Telekomunikacji, co daje szanse na uratowanie giełdowej spółki przed bankructwem.