Resort finansów wczoraj przedstawił uzasadnienie korekty prognoz wzrostu gospodarczego. Przypomnijmy, że według ostatnich szacunków, PKB ma wzrosnąć o 3,5%. W pierwszej wersji założeń budżetowych była mowa o 3,1-proc. wzroście. Ministerstwo twierdzi, że od czasu ich przygotowania uzyskało nowe dane makroekonomiczne, na podstawie których mogło zweryfikować swoją ocenę. Po pierwsze, spodziewa się większej dynamiki eksportu. W tym roku ma on wzrosnąć o 5%. Poprzedni minister finansów Marek Belka spodziewał się 4,6-proc. wzrostu. W przyszłym roku eksport ma się zwiększyć o 8,5%. W założeniach M. Belki była mowa o 7,9%.
Korekty dotyczą także dynamiki spożycia. W tym roku ma się ono zwiększyć o 2,4%, w przyszłym zaś o 2,8%. Były szef resortu był ostrożniejszy i zakładał wzrost (odpowiednio) o 2,3% i 2,4%. Według ministerstwa wprowadzenie w życie pakietu ustaw antykryzysowych będzie miało pozytywny wpływ na poziom inwestycji. Ich udział w PKB w 2003 r. ma wynieść 20,2%, podczas gdy w tym roku będzie to prawdopodobnie 19,8%. Podobnie ma być z oszczędnościami, których udział w produkcie krajowym brutto ma wzrosnąć z 19,9% w tym roku, do 20,3% w roku przyszłym.
Ministerstwo nie podało swoich propozycji, dotyczących deficytu budżetowego. Według wcześniejszych zapowiedzi wicepremiera Grzegorza Kołodki, ma on wynosić ok. 4,9% PKB. Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez PAP, niedobór w budżecie centralnym sięgnie 30-40 mld zł, a wydatki mogą być większe niż 191,2 mld zł. Oznaczałoby to odejście od zasady inflacja plus 1 pkt. proc. - o taki poziom zamierzał zwiększać wydatki poprzednik G. Kołodki. Z informacji agencji wynika, że w 2003 r. mogą one wynieść ok. 193 mld zł, co oznacza, że byłyby one wyższe nawet od tych, które zapisano w pierwszej wersji założeń. W pierwotnych planach rządu zapisano 192,5 mld zł wydatków.