Reklama

Warszawska giełda szuka partnera wśród największych

WARSZAWA (Reuters) - Giełda Papierów Wartościowych (GPW) zamierza rozesłać do największych giełd europejskich oferty współpracy, by wybrać partnera, z którym zwiąże swą przyszłość, zapowiada jej prezes, Wiesław Rozłucki. A Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) doradza, żeby poważnie zastanowić się nad sojuszem z giełdą londyńską, najsilniejszym i najbardziej znanym parkietem w Europie.

Publikacja: 19.09.2002 16:17

GPW, największy rynek akcji w Europie Środkowo-Wschodniej, boryka się z niską w porównaniu do giełd zachodnich płynnością i niewielką liczbą dużych spółek. Na warszawskim parkiecie nie są reprezentowane też wszystkie sektory gospodarki - nie ma spółek biotechnologicznych, producentów mikroprocesorów czy spółek motoryzacyjnych.

"W przyszłym roku chcemy się zwrócić do czołowych giełd europejskich o przedstawienie propozycji współpracy z nami. Jednak rozmowy małej giełdy z dużą nigdy nie są łatwe" - powiedział Rozłucki.

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu prezes Rozłucki mówił, że najbliżej warszawskiej giełdzie jest do Euronextu - sojuszu giełd w Amsterdamie, Brukseli, Lizbonie i Paryżu. Między innymi dlatego, że poza wieloletnimi związkami z giełdą paryską, jednym z członków Euronext, GPW posiada podobny system obrotu.

WARSZAWA TO NIE CENTRUM EUROPY

Teraz koncepcja przyszłości giełdy uległa zmianie ponieważ przedstawiciele rynku kapitałowego zdali sobie sprawę, że trzy główne rynki europejskie, które w ubiegłym roku upubliczniły swoje akcje, teraz walczą o prymat między sobą. Przejęcia polskiej giełdy nie traktują priorytetowo, bo nie zmieni to równowagi sił. Rozłucki jest jednak spokojny.

Reklama
Reklama

"Nie mamy noża na gardle. Wydaje się, że możemy czekać jakieś dwa, trzy lata. Inne giełdy z naszego regionu nie mają tego wyboru, bo nie były w stanie stworzyć wystarczającej masy krytycznej" - powiedział Rozłucki.

Zarząd GPW będzie się więc przyglądać szansom aliansu zarówno z Euronextem, jak i Londynem i Frankfurtem.

Władze polskiego rynku kapitałowego nie biorą już pod uwagę scenariusza, według którego GPW miałaby stać się centrum obrotu papierami wartościowymi dla Europy Środkowej - gdzie byłyby notowane największe spółki regionu. Projekt stworzenia silnego parkietu w Europie Środkowej lansowany był ostatnio przez Budapeszt i Pragę.

"Łączenie giełdy w Warszawie, Pradze i Budapeszcie nie ma sensu, bo powstałby rynek mały w skali europejskiej (...) Nasza giełda powinna włączyć się w strukturę, z którą wiąże się dostęp do kapitału. Jak dotąd najwiecej polskich firm które decydowały się na notowania zagranicą poszukiwało kapitału w Londynie" - powiedział Jacek Socha, przewodniczący KPWiG.

Przycichły też plany udziału GPW w prywatyzacji giełdy w Wilnie, gdzie notowane są 53 spółki. Prezes Rozłucki nie wyklucza takiego scenariusza, ale dodaje, że o wszystkim zadecydują koszty. Koszty zaś małe nie są, a dochody GPW spadają z powodu spadku zainteresowania warszawskim rynkiem.

CO NAS CZEKA PRZED SOJUSZEM

Reklama
Reklama

Zanim jednak warszawska giełda wejdzie w struktury któregoś z europejskich liderów, musi stawić czoła bieżącym bolączkom. Głównym problem jest płynność - bo choć w Warszawie notowanych jest 212 spółek, obroty koncentrują się na zaledwie kilku największych - Pekao SA, Telekomunikacja Polska, PKN Orlen, KGHM.

Zdaniem przedstawicieli rynku kapitałowego rozwiązaniem tego problemu może być dokończenie prywatyzacji i wprowadzenie na giełdę akcji takich spółek, jak PKO BP, PZU, BGŻ, LOT, firm z sektora chemicznego i energetycznego. Z pomocą może przyjść również ożywienie krajowej i światowych gospodarek.

"Oblicze rynku kapitałowego może zmienić wzrost kapitalizacji, a to może się dokonać przez zakończenie prywatyzacji" - powiedział Socha. Dodał jednak, że na razie w Komisji nie ma żadnego prospektu emisyjnego dużej spółki będącej własnością skarbu państwa. Rada ministrów milczy też ostatnio na temat prywatyzacji samej GPW, która według wcześniejszych planów miała pozyskać inwestorów do 2002. Analitycy zauważają, że cały proces prywatyzacyjny uległ spowolnieniu i skarb państwa prawdopodobnie sprzeda posiadane udziały na samym końcu prywatyzacji.

Jak zapowiedział ostatnio minister skarbu, w tym roku do kasy państwa raczej nie wpłynie zaplanowane 6,6 miliarda złotych pochodzących ze sprzedaży państwowego majątku, co oznacza, że proces prywatyzacyjny spowalnia. W przyszłym roku rząd liczy na wpływy rzędu 10 miliardów złotych.

Uczestników rynku martwi jednak fakt, że spółki, które trafią na giełdę to byłe przedsiębiorstwa państwowe, a nie prywatne firmy, które rynek akcji traktują jako kolejny etap rozwoju i sposób pozyskania kapitału.

"Trzeba zastanowić się, jaką rolę ma spełnić giełda, bo przez ostatnie dwa lata nie stanowiła sposobu alokacji kapitału, czy pozyskiwania kapitału przez spółki" - powiedział Piotr Szczepiórkowski, prezes PTE Commercial Union, największego towarzystwa emerytalnego w Polsce, które na koniec sierpnia miało w akcjach 2,5 miliarda złotych.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem polskie spółki muszą też poprawić politykę informacyjną i zacząć publikować prognozy wyników finansowych, by inwestorzy mogli podejmować decyzje w oparciu o fakty, a nie krążące po rynku plotki.

Olga Markiewicz

((współpraca: Kuba Kurasz, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama