Z najnowszego badania opinii publicznej wynika, że 43% z nich chce wspólnej waluty, ale 38% nie zgadza się na zlikwidowanie korony, a reszta nie zdecydowała się jeszcze, jak głosować. Persson nie ma więc czasu do stracenia.
Kurs szwedzkiej waluty nieco umocnił się po ogłoszeniu wyników wyborów i wynosi ok. 9,08 za euro. Jeśli Szwedzi zdecydują się na rozstanie z liczącą sobie 130 lat koroną, to najpierw ich kraj będzie musiał uczestniczyć w Mechanizmie Kursu Wymiennego (ERMz), który poprzedził wprowadzenie wspólnej waluty. Mechanizm ten ogranicza maksymalną fluktuację kursu wszystkich walut członkowskich względem każdej z nich do 2,25%. Zdaniem SEB Merchant Bank, wejście Szwecji do ERMz ustaliłoby kurs korony wobec euro na poziomie 8,60.
- Jestem przekonany, że datę referendum ustalimy na jesieni, ale naprawdę nie jest ważne, czy odbędzie się ono na początku, czy też pod koniec przyszłego roku - powiedział premier Persson na konferencji prasowej.
Tylko Szwecja, Dania i Wielka Brytania spośród 15 krajów członkowskich Unii Europejskiej nie zdecydowały się jeszcze na wejście do strefy euro. Brytyjczycy nigdy nie próbowali, Duńczycy większością 53,2% głosów nie zgodzili się na to w referendum z 2000 r., a premier Persson początkowo był przeciwny wspólnej walucie. Później zmienił stanowisko w tej sprawie i teraz uważa zastąpienie korony przez euro za logiczną konsekwencję przystąpienia Szwecji do europejskiej wspólnoty.
Czeka go jednak trudna kampania, gdyż losy jego mniejszościowego rządu zależą od poparcia w parlamencie przez partie postkomunistów i zielonych, a te są przeciwne euro. Stanowisko parlamentu jest wprawdzie ważne, ale nie wystarczające. O przyjęciu wspólnej waluty zdecydują wszyscy Szwedzi. A ich przekonać można tylko wtedy, gdy udowodni się, że ściślejsza integracja nie zmniejszy opiekuńczości państwa.