Departament Skarbu USA zaproponował szereg kroków, które mają usprawnić walkę z praniem pieniędzy. Główny nacisk położono na wzmocnienie nadzoru nad funduszami hedgingowymi, wymykającymi się dotychczas spod kontroli. Instytucje te, wykorzystywane przeważnie przez zamożną klientelę oraz inwestorów instytucjonalnych, zyskały w ostatnich latach na popularności. Dzięki kompleksowemu podejściu do operacji finansowych oraz spekulacji na rynkach, zapewniały bowiem wysoki zwrot z zainwestowanych kapitałów. Powierzone im aktywa wzrosły do 278 mld USD, z 50 mld USD w 1993 r.
Ponieważ działalność funduszy hedgingowych ma poufny charakter i praktycznie nie są one poddane kontroli, coraz częściej wyraża się obawy, że jest to doskonałe miejsce do prania pieniędzy przez organizacje terrorystyczne oraz przestępców. Dlatego Departament Skarbu chce wprowadzić obowiązek rejestrowania tego rodzaju instytucji, zarówno miejscowych, jak i zagranicznych, jeżeli utworzyli je Amerykanie, ich inwestycje przekraczają 1 mln USD oraz korzystają z nich klienci z USA.
Jednocześnie zaproponowano zaostrzenie kontroli innych instytucji, tj. banków, towarzystw ubezpieczeniowych i kasyn gry pod kątem walki z praniem pieniędzy. Na przykład kasyna musiałyby zgłaszać wszystkie podejrzane transakcje, czego nie robiły nigdy do tej pory.
Od innej strony działalnością funduszy hedgingowych interesuje się amerykańska komisja papierów wartościowych SEC. Instytucja ta stara się ukrócić sprzeczne z prawem działania, które naruszają interesy inwestorów.
Próby zaostrzenia nadzoru nad tą sferą usług podejmowano już kilka lat temu, ale nigdy nie były one konsekwentne. Na przykład w 1998 r. władzom amerykańskim zarzucono brak właściwej oceny sytuacji finansowej funduszu hedgingowego Long-Term Capital Management, którego kłopoty wstrząsnęły rynkiem kapitałowym.