Powodów zmian w zarządzie można wymienić kilka. Rosnące straty Credit Suisse, trwające w USA śledztwo dotyczące działalności CSFB czy gwałtowna przecena walorów banku na giełdzie. Zdaniem obserwatorów światowego sektora bankowego, dymisja Lukasa Muehlemanna była kwestią czasu. Domagali się jej przede wszystkim akcjonariusze, niezadowoleni z kondycji finansowej firmy. Już w maju br. grupa inwestorów wspierana przez szwajcarskie stowarzyszenie ochrony drobnych akcjonariuszy (PASI) domagała się odejścia prezesa, jednak wówczas wniosek ten nie został zaakceptowany przez WZA.
- O ile wówczas Muehlemann miał jeszcze poparcie na zgromadzeniu, teraz po jego stronie nie stoi już nikt i oficjalne ogłoszenie dymisji było kwestią czasu - powiedział Bloombergowi Christoph Ritschard, analityk z Zuercher Kantonalbank.
Oswald Gruebel (59 lat) i John Mack (57 lat) stoją przed trudnym wyzwaniem. Będą oni musieli zrestrukturyzować firmę, która zanotowała straty finansowe w trzech z ostatnich czterech kwartałów, a jej akcje od początku br. staniały aż o 54%. Oswald Gruebel, przebywający już na emeryturze, został ponownie "ściągnięty" do Credit Suisse w lipcu br. w celu ratowania kondycji jednostki ubezpieczeniowej Winterthur. Stało się to w dwa tygodnie po tym, jak bank dofinansował kwotą 1,7 mld franków szwajcarskich (1,1 mld USD) tę firmę, która zaczęła mieć problemy z bieżącymi wypłatami odszkodowań.
Na Johnie Macku, byłym prezesie banku inwestycyjnego Morgan Stanley, który został wynajęty przez L. Muehlemanna do kierowania CSFB w lipcu 2001 r., prawdopodobnie spocznie dalsze nadzorowanie inwestycyjnej działalności banku. Tym bardziej że w trudnych czasach na rynku udało mu się doprowadzić do ponownego wypracowania w II kwartale br. zysku przez CSFB. Uczynił to jednak kosztem dużych zwolnień, które objęły 15%, czyli 4500 pracowników nowojorskiej siedziby banku inwestycyjnego.
Analitycy są jednak zdania, że "dwuwładza" w Credit Suisse będzie miała charakter tymczasowy. - Nie widzę raczej możliwości długiej współpracy obu menedżerów. Pomijając wszystkie inne czynniki, są to po prostu dwie różne osobowości - stwierdził Dieter Haas z Banku Leu AG.