To rezultat znacznie gorszy, niż wynikało z prognozy opublikowanej na początku sierpnia przez konkurencyjne Gartner Dataquest, którego zdaniem spadek sprzedaży nie przekroczy 3,5%. Według IDC, kryzys branży komputerów naręcznych jest jednak znacznie poważniejszy, niż jeszcze niedawno mogło się wydawać.
IDC twierdzi, że od początku kwietnia do końca czerwca na całym świecie sprzedano 2,62 mln sztuk handheldów - o 9,3% mniej niż przed rokiem i o 16% mniej niż w pierwszym kwartale 2002 r. Handheldy sprzedawały się słabiej we wszystkich regionach świata, nawet na tradycyjnie dobrym dla komputerów rynku azjatyckim. Zdaniem analityków, przyczyną może być brak modeli mających rozwiązania na tyle nowe, by przekonać nabywców do wydania nawet kilkuset dolarów na najnowszy gadżet. Do zakupów nie są w stanie przekonać jedynie kolorowe wyświetlacze i większa ilość dostępnej pamięci. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na spadek sprzedaży handheldów jest pojawienie się nowej generacji tzw. inteligentnych telefonów komórkowych, spełniających w zasadzie większość funkcji palmtopów, a dodatkowo umożliwiających prowadzenie rozmów telefonicznych i korzystanie z internetu bez potrzeby instalowania dodatkowych akcesoriów.
Liderem rynkowym wciąż jest Palm, który w drugim kwartale sprzedał 845640 handheldów (30,8% rynku), notując w stosunku do ubiegłego roku spadek sprzedaży o 5%. Drugi jest Hewlett-Packard z 431650 sztuk (16,5% rynku), czyli ze sprzedażą niższą aż o 32,8%. Jedyną firmą w pierwszej piątce, która zanotowała wzrost sprzedaży było sklasyfikowane na trzecim miejscu Sony. Firma uplasowała 261380 sztuk (10% rynku), co oznacza wzrost aż o 248,5%. Katastrofalne wyniki zanotował Handspring - 170 590 sprzedanych urządzeń to wynik aż o 42,8% słabszy niż w drugim kwartale roku 2001.