Złoty umocnił się w czwartek do 4,55% po mocnej stronie parytetu, do 4,1355 wobec dolara i 4,0620 wobec euro. Rynek był w czwartek raczej spokojny, a obroty znacznie mniejsze w porównaniu z poprzednimi dniami. Sesja została zdominowana przez krótkoterminowych graczy, którzy kupowali polską walutę po jej środowym osłabieniu.
Strategia kupna złotego w dołkach dominuje na rynku już od kilku tygodni. Jednak uczestnicy rynku zaczynają akceptować coraz wyższe poziomy złotego do jego zakupów. To dobry znak dla złotego. Należy także zwrócić uwagę na zachowanie klientów korporacyjnych. Jeszcze w zeszłym tygodniu poziomy euro/zł około 4,05-4,06 były masowo wykorzystywane przez krajowych importerów do zakupu waluty europejskiej. Wtorkowy spadek euro/zł do poziomu 4,02 spowodował, że obecny kurs euro wydaje się bardzo mało atrakcyjny. Klasyczny przykład psychologii rynku. Wsparcie na 4,05 zostało zniesione.
Z punktu widzenia analizy technicznej, popyt na dolar/złotego lokuje się na 4,1300 i uważam, że w najbliższym czasie USD/zł nie powinien spaść poniżej tego poziomu. Natomiast podaż dolara pojawi się na 4,15. Jeśli chodzi o euro/zł to popyt uaktywni się przy 4,02-4,03, podczas gdy podaż euro zwiększy się przy 4,07.
Jeśli chodzi o kurs euro w stosunku do dolara, to po wtorkowej, nieudanej próbie przełamania poziomu 0,9600, kurs waluty europejskiej odbił do 0,9800. Kluczowy dla dalszych wzrostów jest poziom 0,9850. W czwartek euro nie udało się nawet zbliżyć w te rejony, mimo negatywnych danych ekonomicznych oraz silnych spadków na rynkach akcji za oceanem. Myślę, że jeśli euro nie pokona dzisiaj 0,9850, może to być dobry powód dla niecierpliwych krótkoterminowych graczy do sprzedaży waluty europejskiej.