Według sekretarza stanu Massachusetts Williama Galvina, pełniącego jednocześnie funkcję szefa stanowej komisji regulacji rynku kapitałowego, ujawnione fakty są kolejnym dowodem na konflikt interesów w wielkich bankach inwestycyjnych. Podstawowym motywem wydawania rekomendacji było bowiem napędzanie biznesu klientom części inwestycyjnej CSFB. Dlatego też - twierdzą władze - w Credit Suisse First Boston funkcjonował podwójny system ratingowy. Po wydaniu oficjalnych rekomendacji analitycy informowali swoich największych klientów instytucjonalnych o swoich rzeczywistych preferencjach.

Wyniki dochodzenia w Massachussets przyniosły bardzo podobne wyniki, jak śledztwo nowojorskiej prokuratury w sprawie konfliktu interesów w Merrill Lynch. Praktyki stosowane przez analityków były w obu przypadkach niemal identyczne. Dział analiz ML rekomendował spółki, będące klientami inwestycyjnej części domu maklerskiego, ale oficjalne zalecenia nie miały wiele wspólnego z ich rzeczywistymi opiniami, wyrażanymi w wewnętrznych e-mailach. Afera kosztowała ML 100 mln USD - tyle wyniosło zawarcie ugody pozasądowej z prokuraturą.

Władze Massachusetts twierdzą, że w CSFB analitycy znajdowali się pod presją wydawania pozytywnych opinii na temat spółek będących klientami ich banku. Ich szefowie mieli także dostęp do atrakcyjnych IPO. Co więcej, Frank Quattrone, jeden z ważniejszych bankierów inwestycyjnych w CSFB, podjął próbę przejęcia kontroli nad działem analiz rynku giełdowego.

W jednym z ujawnionych e-maili analityk Bhavin Shah skarży się, że stoi przed poważnym problemem przy rekomendacji dla dwóch spółek, Chartered Semiconductor i United Microelectronics, które CSFB pomagał upublicznić. Z listu wynika, że chciał przyznać obu firmom status "neutral", ale jednocześnie nie wiedział, jak to się ma do interesów jego banku. Jego przełożony Tim Mahon zalecił mu przyznanie spółkom statusu "buy" i jednocześnie informowanie klientów o swojej prawdziwej opinii.