Reklama

Frankfurt przewodzi spadkom

W szalonym tempie traci na wartości niemiecki DAX. Zanosi się na to, że wrzesień będzie najgorszym miesiącem w historii frankfurckiej giełdy. Do tej pory wartość indeksu spadła prawie 20%. Najgorzej niemieckie akcje wypadły w październiku 1987 roku, kiedy DAX stracił 21,5%.

Publikacja: 21.09.2002 09:50

Ponieważ wartość indeksu jest bliska najniższemu poziomowi od ponad pięciu lat, trudno jest wyznaczyć jakikolwiek poziom wsparcia. Spróbuję, przynajmniej w pewnych granicach, oszacować zasięg spadku. Można w tym celu posłużyć się dwiema metodami (obydwie dają zresztą podobne rezultaty). Zgodnie z pierwszą, wzrost zapoczątkowany we wrześniu ubiegłego roku, a zakończony w marcu, był korektą wcześniejszej fali spadkowej. Trwała ona półtora roku (od marca 2000 roku, do września 2001) i obniżyła wartość DAX o połowę. Można założyć, że zapoczątkowany w marcu spadek będzie mniej więcej tej samej długości i również zabierze połowę wartości indeksu. Skoro rozpoczął się z 5400 pkt., powinien zakończyć się w okolicach 2700 pkt. To tylko 10% poniżej czwartkowego zamknięcia.

Druga metoda pomiaru opiera się na 4-letniej formacji głowy i ramion. Jej wysokość wyznacza spadek od marca 2000 r., do września 2001 r., co oznacza, że po wybiciu poniżej linii szyi można spodziewać się obniżenia wartości DAX o połowę, dokładnie jak w interpretacji przedstawionej wyżej. Różnica polega na miejscu, z którego odmierza się owe 50%. W tym wypadku jest to linia szyi głowy z ramionami, znajdująca się na 4280 pkt. Wynika stąd, że DAX powinien spaść do 2140 pkt.

Byłyby to niezwykłe wydarzenie, gdyby indeks zrealizował tak ogromną formację praktycznie w jednej fali spadkowej, bez żadnych większych korekt po drodze. Niestety, nie byłoby to równoznaczne z zakończeniem bessy na niemieckim rynku akcji. Owszem, nawet większe korekty, jak pokazuje wrzesień zeszłego roku, mogą zaczynać się w gwałtowny sposób. Jednak do trwałej zmiany trendu potrzebna jest konsolidacja. Tym dłuższa, im dłuższy poprzedzał ją spadek.

Ewentualna próba wzrostu powinna być powstrzymana najpóźniej na poziomie 3300 pkt., gdzie opór wyznaczają dołki z początku sierpnia i początku września.

Ameryka

Reklama
Reklama

Fala spadkowa na wykresie Nasdaq Composite jest trochę opóźniona w stosunku do tego, co dzieje się na giełdzie we Frankfurcie. Choć przewaga sprzedających również na tym rynku nie podlega dyskusji, to jednak wykres na razie utrzymuje się w granicach sierpniowego dołka, znajdującego się na 1206 pkt. Przełamanie tego wsparcia sprawi, że Nasdaq Composite będzie miał przed sobą dużo wolnej przestrzeni do spadków. Do oszacowania, przynajmniej w przybliżeniu, dystansu, jaki indeks może pokonać w tej fali wyprzedaży, posłużę się wysokością prawie dwumiesięcznego trendu bocznego.

Zapoczątkowaną pod koniec lipca konsolidację oznaczam jako głowę z ramionami, z linią szyi na 1260 pkt. Formacja potwierdzona jest przez obroty, które spadły w trakcie kształtowania prawego ramienia i zwiększyły się przy wybijaniu z figury. Wynika z niej, że wartość Nasdaq Composite spadnie do 1060 pkt. Na najbliższych sesjach nie jest wykluczona poprawa koniunktury, związana z ruchem powrotnym do linii szyi.

Ciekawy jest wykres średniej przemysłowej Dow Jones. Do tej pory bessa obchodzi się z nim dość łagodnie. Nie będzie zbyt naciągane stwierdzenie, że w długim terminie indeks znajduje się na granicy trendu bocznego i spadkowego. Każdy spadek poniżej ukształtowanego wcześniej dołka kończył się w miarę szybką zmianą trendu. Tak było w marcu 2001 roku, we wrześniu 2001 roku i w lipcu 2002 roku. Przy czym ostatni taki gwałtowny wzrost był już dość słaby i krótki. Może to być znak, że nabierająca stopniowo siły bessa, wkracza w najbardziej dynamiczną fazę. Przy takiej interpretacji wykresu spadek poniżej ukształtowanego przed dwoma miesiącami minimum, na który zanosi się na najbliższych sesjach, mógłby jeszcze wzmocnić tempo, w jakim DJIA traci na wartości.Na wykresie miesięcznym indeksu dopiero niedawno doszło do przełamania długoterminowej linii trendu wzrostowego. Nie oczekiwałbym zatem zakończenia bessy w najbliższym czasie.

Japonia

Trend spadkowy nie może się ustabilizować na giełdzie w Tokio. Po czwartkowej zapowiedzi Bank of Japan (BoJ) o możliwym skupieniu akcji znajdujących się w rękach banków komercyjnych, indeks Nikkei 225 podskoczył do 9670 pkt., osiągając przejściowo nawet 9884 pkt.

Przypomnę, że na przełomie sierpnia i września indeks wybił się w dół z rocznego trendu bocznego. Dolne ograniczenie tej konsolidacji znajdowało się w okolicach 9500 pkt. Powrót ponad tę wartość teoretycznie oznacza załamanie wybicia i jest sygnałem zapowiadającym kontynuację wzrostów. Jednak z uwagi na wpływ czynników pozarynkowych na kierunek trendu, odszedłbym od takiej interpretacji wykresu. Uważany za twórcę analizy technicznej Charles Dow dopuszczał możliwość manipulacji trendami krótkoterminowymi. W świetle analizy technicznej zapowiedź interwencji BoJ interpretowałbym właśnie jako swojego rodzaju manipulację.

Reklama
Reklama

Dlatego uważam, że zachowanie indeksu na ostatnich sesjach nie wpłynie na kierunek trendu średnio- i długoterminowego, a w wszelkie negatywne konsekwencje wybicia z konsolidacji uważam za aktualne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama