Ponieważ wartość indeksu jest bliska najniższemu poziomowi od ponad pięciu lat, trudno jest wyznaczyć jakikolwiek poziom wsparcia. Spróbuję, przynajmniej w pewnych granicach, oszacować zasięg spadku. Można w tym celu posłużyć się dwiema metodami (obydwie dają zresztą podobne rezultaty). Zgodnie z pierwszą, wzrost zapoczątkowany we wrześniu ubiegłego roku, a zakończony w marcu, był korektą wcześniejszej fali spadkowej. Trwała ona półtora roku (od marca 2000 roku, do września 2001) i obniżyła wartość DAX o połowę. Można założyć, że zapoczątkowany w marcu spadek będzie mniej więcej tej samej długości i również zabierze połowę wartości indeksu. Skoro rozpoczął się z 5400 pkt., powinien zakończyć się w okolicach 2700 pkt. To tylko 10% poniżej czwartkowego zamknięcia.
Druga metoda pomiaru opiera się na 4-letniej formacji głowy i ramion. Jej wysokość wyznacza spadek od marca 2000 r., do września 2001 r., co oznacza, że po wybiciu poniżej linii szyi można spodziewać się obniżenia wartości DAX o połowę, dokładnie jak w interpretacji przedstawionej wyżej. Różnica polega na miejscu, z którego odmierza się owe 50%. W tym wypadku jest to linia szyi głowy z ramionami, znajdująca się na 4280 pkt. Wynika stąd, że DAX powinien spaść do 2140 pkt.
Byłyby to niezwykłe wydarzenie, gdyby indeks zrealizował tak ogromną formację praktycznie w jednej fali spadkowej, bez żadnych większych korekt po drodze. Niestety, nie byłoby to równoznaczne z zakończeniem bessy na niemieckim rynku akcji. Owszem, nawet większe korekty, jak pokazuje wrzesień zeszłego roku, mogą zaczynać się w gwałtowny sposób. Jednak do trwałej zmiany trendu potrzebna jest konsolidacja. Tym dłuższa, im dłuższy poprzedzał ją spadek.
Ewentualna próba wzrostu powinna być powstrzymana najpóźniej na poziomie 3300 pkt., gdzie opór wyznaczają dołki z początku sierpnia i początku września.
Ameryka