Tomasz Brochocki, prezes zarządu Pażura, liczył, że po złożeniu 13 września bieżącego roku wniosku o upadłość przedsiębiorstwa, wierzyciele jakoś zareagują. Dotychczas systematycznie ignorowali bowiem prośbę o spotkanie z przedstawicielami warszawskiej hurtowni papierosów oraz próby podjęcia rozmów na temat układu.

Przedstawiciele banków (Pekao SA, BZ WBK, BPH PBK, Kredyt Bank) oraz PZU swoje zachowanie tłumaczyli niewiarygodnym planem naprawczym. Instytucjom finansowym spółka jest winna łącznie ponad 36 mln zł. Dług jest tylko częściowo zabezpieczony na nieruchomościach. Wszystkie zobowiązania Pażura to przeszło 60 mln zł. Zdaniem banków, propozycje ratowania firmy nie dawały nadziei na odzyskanie należności ani późniejsze ponowne rozwinięcie działalności.

Wygląda na to, że instytucje finansowe nadal stoją przy poprzedniej ocenie sytuacji. - Nie mam żadnych sygnałów ze strony banków - mówi T. Brochocki. To zaś najprawdopodobniej oznacza, że wierzyciele czekają już tylko na ogłoszenie upadłości. Sam prezes Brochocki przyznaje, że w firmie nic się nie dzieje. Spółka nie ma jednak jeszcze informacji z sądu o wyznaczeniu terminu rozprawy.