Peregrine będzie się w sądzie domagać od Andersena miliarda dolarów odszkodowania za niewykrycie podczas audytów problemów, które miały ostatecznie doprowadzić do bankructwa.

Kłopoty Peregrine trwają co najmniej od wiosny. Firma zmieniła wówczas audytora i opóźniła opublikowanie swojego sprawozdania kwartalnego. Śledztwo w sprawie "kreatywnej księgowości" wszczęła wówczas komisja papierów wartościowych i giełd (SEC). Gdy okazało się, że raporty finansowe za ostatnie trzy lata trzeba było zrewidować na łączną sumę 100 mln USD, dokonano czystki we władzach spółki. Firma zwolniła ponad połowę z 1700 pracowników i zaczęła gwałtownie wyprzedawać swój majątek. Do sierpnia uzyskano tą metodą 50 mln USD. Od końca sierpnia akcje Peregrine nie są już notowane na NASDAQ. Cena za jeden udział wynosi obecnie na peryferyjnych rynkach około 45-49 centów. W marcu 2000 r., w momencie szczytu technologicznej hossy, akcje Peregrine osiągnęły maksymalną wartość 80,63 USD za sztukę.