Indeks instytutu Ifo, sporządzany na podstawie ankiety wśród 7 tys. szefów zachodnioniemieckich spółek, spadł do 88,2 pkt., co jest poziomem najniższym od 8 miesięcy. W sierpniu wynosił 88,8 pkt., a ekonomiści spodziewali się spadku nawet do 88. Obniżanie się tego wskaźnika trzy lub więcej razy z rzędu wskazuje na bliski zwrot w gospodarce. Po niewielkim (0,3%) ożywieniu w I i II kwartale Niemcom znowu grozi zatem stagnacja.
W lipcu spadły eksport, sprzedaż detaliczna i zamówienia dla fabryk. Stowarzyszenie małych i średnich przedsiębiorstw spodziewa się zlikwidowania jeszcze w tym roku 200 tys. miejsc pracy. Główny indeks frankfurckiej giełdy DAX we wtorek miał wartość najniższą od prawie 6 lat.
Gerhard Schroeder w wyniku niedzielnych wyborów pozostał kanclerzem na drugą kadencję, ale przede wszystkim dzięki temu, że pod koniec kampanii nie zajmował się sytuacją gospodarczą, natomiast gwałtownie zaprotestował przeciwko atakowi na Irak. - Środowisko biznesu niepokoi się, że tak potrzebne reformy znowu zostaną opóźnione albo ten rząd w ogóle do nich nie przystąpi - powiedział agencji Bloomberga Klaus-Peter Mueller, prezes Commerzbanku.
Niemiecka gospodarka w drugiej połowie ub.r. była w recesji. Stowarzyszenie handlu i przemysłu zapowiedziało w poniedziałek, że obniży prognozę tegorocznego wzrostu do 0,5%. Europejski Bank Centralny przyznał w ub. tygodniu, że ożywienie w strefie euro jest "słabsze niż oczekiwano". Komisja Europejska w najnowszej prognozie mówi o wzroście gospodarek 12 państw tej strefy o 1% w tym roku, a jeszcze w kwietniu zakładała 1,4%. EBC spodziewał się nawet pod koniec roku tempa wzrostu na poziomie 2-2,5%. Teraz główny ekonomista tego banku Otmar Issing mówi, że będzie to możliwe w 2003 r.