Od ośmiu miesięcy Jelfa znajduje się w trendzie spadkowym, który od styczniowego ekstremum zabrał już ponad 30%. W tym czasie zostały przebite dwie ważne linie trendu wzrostowego, biorącego swój początek na jesieni 1998 r., co każe zastanowić się, czy aby ta długoterminowa tendencja jest jeszcze aktualna. Sygnały z kilku ostatnich sesji są bardzo niepokojące, gdyż najpierw podaż zepchnęła cenę poniżej głównej linii ponad dwuletniego trendu, a potem doprowadziła do pokonania lipcowego dołka. To wszystko wskazuje na możliwość kontynuacji, czy nawet przyspieszenia przeceny w najbliższym czasie.
Nieprzyjemne dla posiadaczy akcji wnioski potwierdza przebieg lipcowo-sierpniowego odbicia. Tylko w pierwszej fazie miało ono dynamiczny charakter, później byki "męczyły" się przy dalszym podnoszeniu kursu w górę. Ich wysiłki zostały zastopowane przez linię, łączącą dołki z maja i czerwca, co spowodowało, że wzrost nie przekroczył 38,2-proc. zniesienia spadków z okresu styczeń-lipiec br. Nie udało się także pokonać spadkowej linii trendu, co dodatkowo informuje, że układ sił na rynku nie zmienił się. Odreagowanie o tej wielkości jest charakterystyczne dla naszego rynku i skłania do wniosku, że byki nie są zbyt silne. To zresztą później znalazło odbicie w przebiegu zdarzeń, owocującym przełamaniem bardzo istotnych wsparć.
Do tego obrazu warto wprowadzić kolejne elementy w postaci widocznych na wykresie formacji. Duże znaczenie ma kanał zniżkujący, obejmujący tegoroczne notowania. W jego ramach mamy 4 kolejne impulsy w dół i w górę, a przebicie opisywanych wsparć wskazuje na możliwość pojawienia się 5 impulsu. To będzie oznaczać osiągnięcie dolnego ramienia takiego kanału, które obecnie przebiega na poziomie 37,80 zł. Od początku maja do połowy lipca utworzyła się też formacja trójkąta. Jeśli zasięg ruchu po wybiciu z niego liczyć w oparciu o jego wysokość, to został on już wypełniony. Można również przyjąć, że potencjał spadkowy jest równy długości masztu, poprzedzającego powstanie trójkąta. W takim wypadku formacja nadal oddziałuje na rynek, zapowiadając spadek w okolice 37,70 lub 34 zł w zależności od przyjętej formy obliczeń (wartości procentowe lub bezwzględne).
Bariera popytowa na wysokości 37,80 zł wynika także z układu zniesień. Tu znajduje się 38,2-proc. zniesienie całego trendu wzrostowego, a także 61,8-proc. zniesienie fali rozpoczętej jesienią 2000 r. Wnioski z zachowania kursu na tym poziomie będą ważne przy prognozowaniu koniunktury w dalszej perspektywie, gdyż sforsowanie drugiego ze wskazanych zniesień powinno mieć konsekwencje w postaci zniżki do początku ruchu wzrostowego, czyli 28,20 zł.Aktualnie najważniejszym wsparciem jest 39,90 zł, związane z dolnym ograniczeniem konsolidacji z III kwartału ub.r. Można się łudzić, że niedźwiedzie zadowolą się zabraniem tylko ostatniej fali ponaddwuletniego trendu, ale z przedstawionych powyżej argumentów wynika większa przecena. Dlatego z chwilą spadku poniżej tego poziomu można zalecić sprzedaż akcji i czekanie, jak wypadnie test dolnego ramienia kanału zniżkowego. Odbicie od niego i jednoczesna obrona wsparcia w okolicach 37,70 zł stworzy szansę na wykonanie większego ruchu w górę, będącego powrotem do przełamanej głównej linii trendu. Jednak tak wcale nie musi się stać i ze względu na kierunek tegorocznego trendu należy w swoich rozważaniach uwzględniać możliwość wybicia w dół, co doprowadzi do zniżki równej wysokości kanału, czyli o dalsze 7 zł. I wtedy wypełni się bardziej pesymistyczny scenariusz, zakładający wyrównanie dołka z jesieni 2000 r. Czas na rozważenie decyzji kupna tych walorów przyjdzie, gdy zostanie pokonana linia tegorocznych spadków (obecnie 44,60 zł).