- W obecnej sytuacji nie widzę szans na jej dalsze funkcjonowanie - podkreśla Artur Nowak-Gocławski, prezes Apeximu. Pierwotnie wniosek o upadłość miał być złożony w ubiegłym tygodniu. - Opóźnienie wynikało z konieczności uzupełnienia niezbędnej dokumentacji - tłumaczy prezes.
Mimo kilkumiesięcznej batalii, spółce nie udało się dogadać z głównym wierzycielem - Pekao SA. Apexim nie zdołał także domknąć transakcji sprzedaży biurowca. Jednak gwoździem do trumny było zajęcie wynagrodzenia za duży kontrakt przez bank kredytujący. Środki te miały pozwolić spółce na bieżącą działalność. - Jest rzeczą normalną, że cały czas prowadzimy wiele rozmów. Nie wykluczam, że zostanie podjęta próba zawarcia układu w upadłości. Jednak teraz najważniejsi dla mnie są pracownicy. Chcę żeby otrzymali jak najwięcej z przysługującego im wynagrodzenia - zapowiada Artur Nowak-Gocławski.
Na wczorajszej sesji nie było chętnych do sprzedaży i kupna papierów Apeximu. W poprzednich dniach z rąk do rąk przechodziły małe pakiety akcji. Jeden papier wyceniany jest obecnie na 0,15 zł.