Złoty otworzył się wczoraj przy odchyleniu od starego parytetu na poziomie 4,7%. Na rynku panował dość dobry nastrój po środowej redukcji stóp procentowych. Dodatkowo oczekiwana jest przynajmniej kolejna redukcja do końca tego roku. W rezultacie rano złoty umocnił się zarówno w relacji do euro, jak i do dolara, a odchylenie wzrosło do maksymalnego w trakcie sesji poziomu 4,8%. Później jednak krajowa waluta tracił na wartości. Na koniec sesji odchylenie wynosiło 4,4%. Wczorajsze osłabienie nie wiązało się z żadnymi fundamentalnymi informacjami. Trudno też mówić o nowym trendzie. Od ponad tygodnia odchylenie porusza się w przedziale 4,1%-4,8%, a wczorajsza sesja zakończyła się praktycznie w środku tego przedziału.

Dość burzliwie przebiegała sesja na rynku eurodolara, szczególnie po opublikowaniu lepszych od oczekiwań danych makroekonomicznych w USA. Po informacjach o zamówieniach na dobra trwałego użytku kurs EUR/USD spadł gwałtownie z 0,979 do dość silnego poziomu wsparcia 0,976, a następnie odbił się od niego. Kolejne dobre dane o liczbie nowo sprzedanych mieszkań zaowocowały pomownym spadkiem eurodolara. Tym razem poziom 0,976 nie zdołał się obronić, a poniżej uruchomione zostały stop-lossy, czyli transakcje mające zabezpieczyć banki przed dalszymi stratami. W rezultacie eurodolar spadł do najniższego w trakcie sesji poziomu 0,973.

Dzisiaj nie ma ważniejszych dla polskiego rynku walutowego wydarzeń. O godzinie 16.00 GUS opublikuje dane o cenach żywności. Tradycyjnie nie powinny mieć one wpływu na złotego. Najbliższym czynnikiem, który może poruszyć rynkiem będą przyszłotygodniowe dane o bilansie płatniczym.

Tekst wyraża osobiste poglądy autora