GPW na tym tle trzyma się całkiem nieźle. Wczoraj WIG20 spadł tylko o 1,8%.
Nastroje uczestników giełd europejskich pogorszyło obniżenie z 2,5% do 1,5% prognozy przyszłorocznego wzrostu gospodarczego w Niemczech przez ministra finansów Hansa Eichela, a także analogiczna korekta z 1,5% do 1,3%, której w odniesieniu do gospodarki brytyjskiej dokonał tamtejszy Centre for Economic and Business Research.
Szczególnie wyraźnie spadły wczoraj ceny akcji europejskich towarzystw ubezpieczeniowych oraz reasekuracyjnych - Scor, Skandia i Axa. Staniały też walory innych instytucji finansowych, zwłaszcza Commerzbanku i ING Groep.
- Rynek jest tak nastawiony, że wykorzystuje każdą złą informację do sprzedawania akcji, a ignoruje większość dobrych. Cechuje go skrajny pesymizm, co jest jednak dość irracjonalne i nie pozostaje w pełnej zgodności z faktycznymi danymi. Dużo spółek, szczególnie typu defensywnego, jest już zbytnio przecenionych. W razie uspokojenia nastrojów inwestorzy zaczną je zapewne skupywać. Już teraz wiele z nich daje wyższą stopę zwrotu niż obligacje rządowe. Istnieje zatem spora szansa na odbicie. Jednak nie nabierze ono siły, dopóki zasadniczo nie poprawią się wyniki spółek i wskaźniki gospodarcze - powiedział PARKIETOWI Dhaval Joshi, analityk Société Générale.
- To, co dzieje się na giełdzie frankfurckiej i innych europejskich parkietach, może w dużej mierze wynikać z informacji napływających z USA - stwierdził Christian Stocker, analityk HVB Group. - Opublikowany tam indeks aktywności w sektorze wytwórczym w regionie Chicago spadł niespodziewanie, co czyni bardzo realnym drugi dołek recesji, a tego inwestorzy bardzo się obawiali.